Archive for Październik 8th, 2008

Trudne życie inwestora

Posted by Maciej Bitner on Październik 08, 2008
Bez kategorii / No Comments

Jak powszechnie wiadomo dzisiejszy inflacyjny system finansowy wspiera pożyczkobiorców kosztem pożyczkodawców (oraz pośredników finansowych w postaci banków); zaniżona ekspansją kredytową stopa procentowa poprawia sytuację tych, którzy biorą kredyty, ale nie służy tym, którzy oszczędzają. Społeczeństwo z czasem wynalazło dwa sposoby obrony przed taką ingerencją.

Pierwszym jest po prostu przejście na drugą stronę, czyli pożyczanie zamiast oszczędzania. W ten sposób otrzymuje się i wydaje nowo wykreowane pieniądze jako pierwszy. Ten schemat jako pierwszy opanowali Amerykanie, u których zadłużenie gospodarstw domowych wzrosło z 20% do 80% przez ostatnie 25 lat. Nie trzeba przypominać, jak niekorzystny dla struktury produkcji jest to proces, którego skutkiem jest obniżenie przyszłego tempa wzrostu w stosunku do tego, które byłoby, gdyby nie to faktyczne subsydiowanie konsumpcji.

Jednak ludzie, którzy z jakiś powodów jednak bardzo chcą inwestować, znaleźli inny sposób. Jak bowiem jednocześnie oszczędzać i czerpać korzyści z taniego kredytu? Odpowiedź jest prosta – trzeba oszczędzać na kredyt. Najlepiej jeszcze w walucie, która nie deprecjonuje się tak szybko jak ta, w której pożyczamy. Jest to właśnie, tak szeroko dziś dyskutowane, lewarowanie (leweraging).

Można lewarować się na kilka sposobów. Najprostszy, choć niekoniecznie dostępny dla indywidualnego inwestora to zaciągnięcie kredytu i kupno akcji lub surowców za pożyczone pieniądze. Ten sam efekt daje kupno kontraktów terminowych, które polegają w praktyce na tym, że druga strona transakcji (arbitrażysta-animator) wykonuje powyższą operację. Statystycznie powinniśmy wyjść na swoje – ceny akcji pójdą w górę pchane wzrostu produktywności firm, a surowce oprócz inflacji do góry pcha wzrost zapotrzebowania w rozwijającej się gospodarce .

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie bank centralny, który w końcu podnosi stopy procentowe wymuszając proces odlewarowywania (deleweraging).  Gdy stopy rosną utrzymywanie pozycji lewarowanych staje się zbyt kosztowne, tym bardziej, że wiadomo, iż gospodarka zwolni. Jest to proces ciągły i postępujący, gdyż spadki cen posiadanych aktywów zmuszają kolejne podmioty do zamykania pozycji i spłacania kredytów.

Powyższe procesy zachodzą podczas każdego cyklu koniunkturalnego, choć o ich intensywności decydują inne czynniki. Teraz mamy na przykład dodatkowo do czynienia z kryzysem bankowym, który ujemnie wpływa na wzrost podaży pieniądza i utrudnia branie kredytów . Jeśli banki centralne i rządy nie zdołają rozwiązać problemów rynku kredytowego (co jest prawdopodobne, gdyż współczesne państwa są już bardzo zadłużone, a banki centralne utraciły w dużej mierze kontrolę nad podażą pieniądza), to proces odlewarowywania będzie bardzo bolesny, a ceny akcji i surowców, które możemy w przyszłości oglądać będą zatrważająco niskie.

Subsydiowanie inwestowania na kredyt przyczynia się do zwiększanie niepewności i rozchwiania systemu finansowego.  Duża zmienność na rynkach zniechęca do inwestycji w ogóle i może skłaniać do wybrania pierwszego sposobu uniknięcia negatywnych skutków redystrybucji, czyli zapożyczania się pod konsumpcję.  Należy zastanowić się, czy obecny maniakalno-depresyjny system finansowy rzeczywiście sprzyja promowaniu inwestycji, jak przekonują jego zwolennicy.

Cena złota w dobrach realnych

Posted by Łukasz Szostak on Październik 08, 2008
Bez kategorii / 4 Comments

Jeden z Czytelników podzielił się z nami bardzo ciekawym komentarzem na temat rynku złota, którego lekturę wszystkim polecam.

Zdziwił mnie jedynie fragment nt. „wysokiej historycznej ceny złota względem innych dóbr”. Jest to o tyle istotny temat, że postanowiłem poświęcić mu uwagę w ramach osobnego krótkiego wpisu.

Owszem, możemy mówić o historycznej cenie złota. Dokładniej rzecz biorąc, o historycznie niskiej cenie złota, np. względem ropy naftowej i Dow Jones.

Spójrzmy najpierw na wykres pokazujący, ile baryłek ropy można było kupić za jedną uncję złota w ciągu ostatnich 30 lat:

Gold-oik ratio in the past 30 years

Jak wyraźnie widać z wykresu, dziś jedna uncja kupuje zaledwie między 8 a 10 baryłek ropy naftowej, podczas gdy np. 10 lat temu było to 30 baryłek, a ok. 20 lat temu ponad 36.

Ktoś może się tu przyczepić, że ropa jest teraz na historycznych wyżynach, z czego może wynikać spadek siły nabywczej złota względem ropy. Zauważmy jednak, że ropa jest na wyżynach względem papierowych walut, które w ostatnich latach były pompowane inflacją na niespotykaną dotąd skalę.

Weźmy inny przykład – złoto vs. indeks Dow Jones (ostatnio lepiej znany jako DowN Jones). Wykres pokazuje za ile uncji złota można kupić Dow (uwaga, wykres w skali logarytmicznej!):

Gold-Dow ratio

To prawda, w ciągu ostatnich 9 lat złoto umacniało się względem DJIA – obecnie można kupić Dow za ok. 12 uncji, podczas gdy jeszcze w 1999 kosztował ok. 44 uncji. W perspektywie ostatnich 10 lat może się więc wydawać, że złoto jest drogie względem DJIA, ale jeśli spojrzymy na ceny z ostatnich 100 czy nawet 30 lat, to okazuje się, że złoto ma przed sobą potencjalnie jeszcze długą drogę – w 1980 można było kupić Dow za 1 uncję złota! To nawet taniej niż w czasie Wielkiej Depresji, kiedy cena spadła do 2 uncji.

Nawet, gdyby wierzyć w kanał trendu i linię wsparcia zaznaczone na wykresie kolorem fioletowym, to i tak można się spodziewać, że odbicie nastąpi dopiero po osiągnięciu poziomu 6 czy maksymalnie 7 uncji za Dow, jeśli trend spadkowy się utrzyma.

Wiele można powiedzieć na temat obecnej sytuacji, ale na pewno nie, że złoto jest historycznie tanie :)

Tags: , , , , ,

Jeden za wszystkich, wszyscy za Gutenberga

Posted by Mateusz Machaj on Październik 08, 2008
Bez kategorii / 4 Comments

Amerykański, Europejski, Brytyjski, Kanadyjski, Szwedzki bank centralny obniżyły stopy procentowe o 0,5%. Szwajcaria i Chiny podobnie. Japonia „popiera” (a co ma robić skoro jej stopy są i tak poniżej jednego procenta?). Jak widać, twardo będą próbować dmuchać forsę w coś, co jest bankrutem. Cytując Misha, czy oni naprawdę myślą, że bank centralny to król Midas?

Pięścią w szefa Lehmana

Posted by Mateusz Machaj on Październik 08, 2008
Bez kategorii / 1 Comment

Prezes Richard Fuld, który zeznawał niedawno w sprawie bankructwa Lehman Brothers, oberwał pięścią za swoją arogancję i obwinianie wszystkich wkoło, tylko nie siebie za upadek firmy:

(Kudos PM)

Dyzma w Fed

Posted by Mateusz Machaj on Październik 08, 2008
Bez kategorii / 2 Comments

Rezerwa Federalna poinformowała nas, że uruchamia kolejną innowację, która ma na celu wspieranie upadających rynków kredytowych. Wcześniej było TAF, TSLF, PDCF, a teraz do kompletu mamy CPFF czyli Commercial Paper Funding Facility. Wszystkie te operacje mają jedną wspólną rzecz i jeden błędny cel. Fed udziela pożyczek pod zastaw po to, aby sztucznie podbijać ceny aktywów, które tracą na wartości. W każdym kolejnym Facility rozszerzano wachlarz aktywów, które były akceptowane w operacjach banku centralnego. Najpierw zaczęło się od tego, że Bernanke dawał pożyczki bankom w zamian za aktywa związane z rynkiem nieruchomości. Potem rozszerzał typ aktywów i odbiorców. Skupuje już w zasadzie kredyty samochodowe, studenckie, pożyczki komercyjne. Usługa oferowana wąskiej grupie banków została rozszerzona na inne, a potem na dealerów. Teraz ta najnowsza oferuje kredyty „spółkom specjalnego przeznaczenia” – czyli tym, które były wynajdowane przez banki, aby przejmowały od nich śmieciowe aktywa i umożliwiały zgodność z regulacją BASEL (więcej o tym w Anatomia Kryzysu, sekcja trzecia). Kto będzie następny? Przy pomyślnych wiatrach może niedługo każdy obywatel będzie mógł zastawić zegarek w Rezerwie Lombardowej, pardon, Federalnej.
Bernanke cały czas zdaje się wierzyć, że jest w stanie uratować tracące na wartości aktywa, udzielając każdemu dodatkowych pożyczek. Wszystko to wygląda tak, jakby raz na jakiś czas wpadał na pomysł – „wiem komu jeszcze mogę dostarczyć płynności!”. Pożyczać w największym możliwym zakresie możliwie największej liczbie odbiorców (jak podawaliśmy w poniedziałek FED rozszerzył swoje działania do 900 miliardów przelicytowując Paulsona), a martwimy się potem. Innymi słowy rollujemy problem na chwilkę później, a pewnie jakoś to będzie.
Od razu wiedzieliśmy, że Dyzma zajdzie wysoko i jeśli się postara, to nawet drzwi do Rezerwy Federalnej staną dla niego otworem.
No! (kudos TS za Dyzmę)