Rezerwa Federalna poinformowała nas, że uruchamia kolejną innowację, która ma na celu wspieranie upadających rynków kredytowych. Wcześniej było TAF, TSLF, PDCF, a teraz do kompletu mamy CPFF czyli Commercial Paper Funding Facility. Wszystkie te operacje mają jedną wspólną rzecz i jeden błędny cel. Fed udziela pożyczek pod zastaw po to, aby sztucznie podbijać ceny aktywów, które tracą na wartości. W każdym kolejnym Facility rozszerzano wachlarz aktywów, które były akceptowane w operacjach banku centralnego. Najpierw zaczęło się od tego, że Bernanke dawał pożyczki bankom w zamian za aktywa związane z rynkiem nieruchomości. Potem rozszerzał typ aktywów i odbiorców. Skupuje już w zasadzie kredyty samochodowe, studenckie, pożyczki komercyjne. Usługa oferowana wąskiej grupie banków została rozszerzona na inne, a potem na dealerów. Teraz ta najnowsza oferuje kredyty „spółkom specjalnego przeznaczenia” – czyli tym, które były wynajdowane przez banki, aby przejmowały od nich śmieciowe aktywa i umożliwiały zgodność z regulacją BASEL (więcej o tym w Anatomia Kryzysu, sekcja trzecia). Kto będzie następny? Przy pomyślnych wiatrach może niedługo każdy obywatel będzie mógł zastawić zegarek w Rezerwie Lombardowej, pardon, Federalnej.
Bernanke cały czas zdaje się wierzyć, że jest w stanie uratować tracące na wartości aktywa, udzielając każdemu dodatkowych pożyczek. Wszystko to wygląda tak, jakby raz na jakiś czas wpadał na pomysł – „wiem komu jeszcze mogę dostarczyć płynności!”. Pożyczać w największym możliwym zakresie możliwie największej liczbie odbiorców (jak podawaliśmy w poniedziałek FED rozszerzył swoje działania do 900 miliardów przelicytowując Paulsona), a martwimy się potem. Innymi słowy rollujemy problem na chwilkę później, a pewnie jakoś to będzie.
Od razu wiedzieliśmy, że Dyzma zajdzie wysoko i jeśli się postara, to nawet drzwi do Rezerwy Federalnej staną dla niego otworem.
No!
(kudos TS za Dyzmę)
2 komentarzy to Dyzma w Fed
09/10/2008
Zawsze lepiej przerzucić problem na później – przecież może wydarzyć się cud (np. wylądują Marsjanie lub uderzy w Ziemie jakaś zagubiona kometa) i wszelkie dzisiejsze problemy odejdą w niepamięć. Przecież jutro też będzie dzień i wstanie słońce. Chłopaki świetnie opanowały lekcje amerykańskiej popkultury; wiedzą, że wiele rzeczy już przeminęło z wiatrem. Trzeba po prostu być.
Dodaj komentarz










08/10/2008
Blog bardzo dobry – super pomysł! Trudno szukać tego typu informacji w innych miejscach.
Ale może by też dodać coś o wpływie kryzysu na Polskę? Jakiś kamyk do własnego podwórka?