„The gold that wasn’t there”, czyli gdzie jest moje złoto?

Posted by Łukasz Szostak on Październik 08, 2008
Bez kategorii

Reuters podał dziś informację, że US Mint wstrzymała bicie pół i ćwierć uncjowych monet American Eagle do końca roku, a dystrybucja wszystkich pozostałych kruszcowych monet będzie… reglamentowana.

Jest to bardzo ciekawa informacja, do której wrócimy za chwilę, ponieważ chciałbym zacząć od artykułu z 2002 roku na temat cen i niedoborów na rynkach złota. Autor, Don Stott, broker złota i autor licznych artykułów na temat kruszcu, przekonuje, że na wolnym rynku niedobory dóbr nie występują:

There can be no shortage of anything, unless there is a governmental price control on the item. Is there a shortage of water in the desert? Not unless its price is controlled. Is there a shortage of antique furniture? No, unless its prices are controlled. Is there a shortage of blacktop, sugar, housing, lumber, tools, land, or anything else? Not unless their prices are controlled by government. Take any example.

Autor co prawda trochę upraszcza problem, wyłączając z analizy element czasu i zapominając dodać, iż to wszystko prawda w tzw. długim okresie, ale poza tym można się z tym zgodzić i zapytać, po co zawracam Czytelnikowi głowę podobnymi banałami. Można, ale robi się ciekawiej, kiedy wejdziemy na stronę złotego sklepiku tego samego Pana Stotta, gdzie przywita nas wypisana wielkimi literami wiadomość:

No Credit Suisse,  Buffalos, Maple Leafs, or tenth ounce or half ounce Gold Eagles till you see it here

oraz:

SORRY.  NO SILVER ORDERS ACCEPTED TILL ALL EXISTING ORDERS ARE FILLED.  THE MINTS WILL NEVER CATCH UP, IF ORDERS KEEP PILING UP.  IT COULD BE SEVERAL WEEKS BEFORE SILVER ORDERS ARE ONCE AGAIN TAKEN.

Czyli po naszemu: złota i srebra ni ma i do odwołania nie będzie, bo mennice nie wyrabiają się z produkcją. Podejrzliwy czytelnik zaraz zapyta: czyżbyśmy mieli mały szortadżyk?

Podobne sugestie pojawiały się od pewnego czasu na blogach i w artykułach inspirowanych sytuacją na rynku złota i srebra, z którą mamy do czynienia od kilku miesięcy. A sytuacja może się wydawać co najmniej dziwna: z jednej strony, mimo iż oficjalnie mówi się już o kryzysie, widzimy regularnie spadające ceny gold spot i silver spot*, a z drugiej strony złoto w sztabkach czy w monetach staje się coraz trudniej osiągalne. Owszem, wciąż można je kupić, ale czas oczekiwania na dostawę regularnie się wydłuża. Jednocześnie wzrasta spread pomiędzy ceną spot a ceną za „fizyczny” kawałek kryszcu dla zwykłego śmiertelnika, który w tych trudnych czasach chciałby mieć się do czego przytulić.

Pojawiły się podejrzenia, że cena złota jest manipulowana. Dlaczego mennice nie miałyby się wyrabiać z produkcją, tłumacząc się nadzwyczajnym wzrostem popytu, skoro dzisiejsza cena gold spot jest niemal o $100 niższa niż trzy miesiące temu, czy niemal o $150 niższa niż siedem miesięcy temu, nie mówiąc już o tym, że pozostaje wciąż poniżej średniej ceny z całego bieżącego roku? Gdyby popyt wzrósł tak znacząco, ustaliłaby się wyższa rynkowa cena równowagowa i voila, nie trzeba wstrzymywać produkcji, dealerzy dostają potencjalnie wyższą prowizję, a my drobni inwestorzy nie musimy spędzać długich bezsennych nocy w oczekiwaniu na dostawę, tęsknie łkając do poduszki „my precious”.

Z odsieczą przybywa Bron Suchecki, którego wpis na blogu Gold Chat został w całości zacytowany przez Kitco na początku minionego miesiąca w odpowiedzi na podejrzenia o manipulacje na rynku złota:

Now I don’t doubt for a moment that the demand has increased for retail forms of gold – there is plenty of proof of this in the above articles and discussion forums. With a sort of fixed production plan at the source manufacturers and some lead time/delay from source to end buyer, it is not surprising that retail coins and bars can run out from time to time. Now don’t get offended if you are a retail buyer, but in the big scheme of things all of your purchases added up are not that important volume wise. So the initial response by the industry is, short-term blip, it has happened before, production will catch up with demand, backlog orders will be cleared and thing will be back to normal before too soon. From my side of the fence, I’ve seen these surges in demand occur (plenty of times without running out of stock) and then subside. This is the nature of the market, it responds to prices, or drives them. It is difficult to compare this market to other goods (eg milk), because their prices don’t fluctuate like precious metals. When demand is stable, so are prices and so is supply.

Czyli w skrócie po naszemu: owszem, wzrósł popyt na złote monety i sztabki wśród drobnych graczy, ale jest to wzrost nieistotny w kontekście rynku hurtowego, który nie posługuje się takimi drobnymi kwotami jak np. jednouncjowe monety. Brakuje tych właśnie monet i sztabek, a nie samego kruszcu, z ktorego się je produkuje.

Wytłumaczenie całkiem niezłe. Mimo to, wydaje mi się, że pytanie o oderwanie cen papierowego złota od cen kruszcu pozostaje nadal aktualne. Jeśli – i tutaj zgodnie z daną na początku obietnicą wracamy do komunikatu Reuters – US Mint zapowiada, że przez następne trzy miesiące będzie się skupiać wyłącznie na biciu monet jednouncjowych, a nawet ich dystrybucja będzie reglamentowana, to kiedy na przykład można się spodziewać dostawy ćwierćuncjowego American Eagle? Za pół roku? A może za dziewięć miesięcy, jeśli na początku nowego roku US Mint przesunie termin?

Jeśli to nie jest to, co nazywamy niedoborem, to co jest? Na podobnej zasadzie można twierdzić, że za komuny nie mieliśmy niedoborów, tylko wydłużone okresy dostawy dóbr. Dowolnie wydłużone.

Sądzę, że można zakładać, że rozbicie pomiędzy ceną spot a ceną monet będzie się w takim wypadku nadal powiększało.

Swoją drogą, cena gold spot wydaje mi się w tej chwili i tak śmiesznie (dziwnie?) niska w kontekście tego, co dzieje się na rynkach finansowych. Nie ma dnia bez newsa o upadku jakiegoś banku inwestycyjnego, Bernanke większość czasu spędza negocjując deale z dostawcami celulozy z Amazonii, a tymczasem złoto leci w dół. Jak to mamy zwyczaj mawiać we Wrocławiu: tak dłużej być nie będzie!

* Oczywiście, jeśli nie liczyć rajdu złota i srebra z 17. września. W srebrze cena wróciła już niemal do poziomu sprzed rajdu. W złocie była zaraz potem znacznie skorygowana, by przez ostatnie tygodnie skakać w na przemian w dół i górę nawet o 6% w ciągu dnia.


Tagi: , ,

10 komentarzy to „The gold that wasn’t there”, czyli gdzie jest moje złoto?

panika2008
08/10/2008

Teoria o manipulacji na rynkach kruszcu, której to jakoby mieli się dopuścić przez ostatnie lata wspólnie główni dilerzy, NYMEX, banki, Fed i CFTC jest od lat dość intensywnie dyskutowana w kręgach „gold bugs” (i oponentów). Głównym orędownikiem jest Ted Butler (np. tu się rozpisuje: http://www.investmentrarities.com/08-18-08.html) Teoria wydaje się jednak dość mocno naciągana, o czym bardzo szczegółowo pisze Shedlock: http://globaleconomicanalysis.blogspot.com/2008/08/great-gold-silver-conspiracy-explained.html

Pokrótce, wydaje się, że ruchy na złocie i srebrze są ściśle związane z fundamentami, a empiryczna obserwacja rynku potwierdza tezę, że złoto w dużym stopniu przestało być traktowane przez rynek jako pieniądz czy substytut pieniądza. Np. zachowuje się zupełnie wbrew założeniom „gold bugów” w inflacji papierowego pieniądza (raczej spada w terminach fiat money) i deflacji (raczej rośnie). Jest na ten temat bardzo fajne opracowanie ekonometryczno-fundamentalne, ale za chorobę nie mogę sobie przypomnieć, jak się do niego dogrzebać (jest dostępne gdzieś na necie w pdfie).

Co więcej, z perspektywy historycznej cena złota aktualnie jest dość wysoka w terminach realnych (w relacji do innych cen), tak samo jak wysoka (ale spadająca na skutek gasnącego popytu) jest jego podaż. Inaczej sprawa wygląda ze srebrem. Tutaj rzeczywiście jest tak, że najprawdopodobniej zasoby srebra dostępne w tej chwili na świecie „od ręki” są mniejsze, niż złota, a cena bardzo (ekstremalnie) niska w perspektywie historycznej. Jeśli doszłoby więc do remonetaryzacji srebra (bardzo mało prawdopodobne), to posiadacze nawet niewielkich ilości kruszcu z dnia na dzień staliby się milionerami, a po paru miesiącach znów zwykłymi posiadaczami paru tanich sztabek, w miarę jak przetopiono by na rezerwy gigantyczną ilość zamrożoną w tej chwili w różnych maszynach, biżuterii i sztućcach, a kopalnie srebra ruszyłyby znowu pełną parą (nota bene, Polska dostałaby wtedy mega-kopa, bo posiadamy coś koło 75% wydobywalnych światowych złóż srebra – ściśle związane z miedzią, oraz infrastrukturę gotową do wydobywania – KGHM).

[...] październik 08, 2008 Bez kategorii Jeden z Czytelników podzielił się z nami bardzo ciekawym komentarzem na temat rynku złota, którego lekturę wszystkim [...]

HeS
08/10/2008

@panika2008: „tak samo jak wysoka (ale spadająca na skutek gasnącego popytu)”

Czy szanowny Komentator próbował kupić fizyczne złoto, że z taką pewnością pisze o gasnącym popycie?

panika2008
08/10/2008

@HeS

Wiem, że są braki w detalicznym kruszcu inwestycyjnym, temu nikt nie zaprzecza. Nie dowodzi to jednak wzrostu popytu, ponieważ rynek detaliczny jest tylko małym ułamkiem całego rynku złota. Polecam przeczytać obszerny komentarz Shedlocka na ten temat (link powyżej). Prawdziwe braki byłoby widać w wielu innych wskaźnikach rynku, chociażby w GOFO, SIFO czy kontraktach terminowych – a nie widać. Prawda jest taka, że mamy do czynienia z wahającym się popytem (dziś np. podskoczył trochę) w trendzie spadkowym.

HeS
08/10/2008

W takim razie, to dziwne że nie można zaspokoić nawet tak małego rynku. Pan pisze o handlu „papierowym złotem”. W wielu artykułach przewija się teza, że certyfikatami złota to niech sobie rynek handluje, ale jak dojdzie do prób odebrania fizycznego kruszcu, to zobaczymy figę. Przeglądałem kilka portali handlujących złotem i w regulaminach żadnego z nich nie znalazłem opisu metody odebrania metalu, a przecież w sklepach handlujących złotem można (było!) kupić kruszec z dostawą do domu więc możliwości techniczne są.

panika2008
09/10/2008

Nikt nigdy jeszcze nie widział na rynku kontraktów terminowych na złoto, żeby strona odmówiła realizacji dostawy (a spora część kontraktów dobiega do zakończenia), więc teza o tym, że rynek ten funkcjonuje całkowicie, czy też w dużym stopniu w oparciu o iluzoryczną spekulację, jest nieprzekonujący. Nie ma poprostu na to mocnych dowodów. Nie zawsze przejściowe braki towaru w sklepach oznaczają, że ktoś udaje, że coś ma, a tego nie ma. Nawet w rozwiniętych gospodarkach takie krótkie czkawki zdarzają się przy intensywnych wahaniach popytu i podaży, gdy rynek dostosowuje się na bieżąco do zmieniających się warunków kanały przepływu towarów i kapitału.

HeS
09/10/2008

Pisze Pan, że nie ma przykładów handlowania nieistniejącym kruszcem? Proszę bardzo, oto przykład.

W USA 20 tys. klientów jednego z banków wniosło sprawę do sądu o oszustwo. Okazało się, że w banku można było kupić (i/lub zdeponować) fizyczne srebro. Za przechowywanie płaciło się rocznie jakąś kwotę. Dużo klientów skorzystało z tej oferty i zakupiło metal z dyspozycją przechowywania (nie widząc kruszcu na oczy). Nie wiem kto i jak odkrył, że bank wcale nie przechowuje (i nie ma) tego srebra. Jak ktoś chciał odebrać swój metal, to bank wtedy kupował srebro i przekazywał klientowi. Oczywiście klienci poszli do sądu, bo nie taka była umowa, a dodatkowo bank pobierał opłaty za przechowywanie nieistniejącego srebra. Instytucje finansowe handlują nieistniejącym towarem (na tym się najwiecej zarabia;)

panika2008
09/10/2008

Historia, którą pan przytacza, wystąpiła w przypadku niezbyt dużego dealera/deponenta na rynku detalicznym i o niczym nie świadczy. Tak samo możnaby powiedzieć, że to, że skoro jeden developer wziął zaliczkę za mieszkania, a potem uciekł za granicę, to świadczy o tym, że cały rynek developerski funkcjonuje w oparciu o spekulację fikcją. Ja miałem na myśli kontrakty terminowe, którymi handluje się na COMEXie, a to jest duuuży, płynny i poważny rynek. Tam się nie dzieją takie rzeczy.

Pozostaję nieprzekonany i pozdrawiam.

HeS
09/10/2008

@panika2008: „duuuży, płynny i poważny rynek.”

Mówienie w dzisiejszych czasach o dużych i poważnych instytucjach finansowych brzmi jak ponury żart. Widzieliśmy, na ile paru dużych okazało się poważnymi. A podejrzenia, że ktoś manipuluje ceną złota są uzasadnione. Ja nie mam nic przeciwko temu (nawet popieram:). Byle obracał realnym kruszcem, a nie papierem.

RYErnest
01/12/2008

Nice post u have here :D Added to my RSS reader

Dodaj komentarz

WP_Big_City