Jim Cramer miał rację?

Posted by Mateusz Machaj on Październik 09, 2008
Bez kategorii

Jim Cramer to czołowy amerykański medialny naganiacz giełdowy (jego książka nawet ukazała się na polskim rynku). Cały świat go poznał, gdy panicznie namawiał Fed w zeszłym roku do agresywnych obniżek stóp procentowych. Potem zyskał ponownie sławę, gdy na parę dni przed uznaniem bankructwa Bear Sterns, przekonywał słuchacza w swoim programie, że z Bear Sterns jest wszystko w porządku (po trzydziestu sekundach klip można w zasadzie wyłączyć):

Ciekawostką jest fakt, szczególnie dla tych którzy znają Cramera, że parę dni temu namawiał o dziwo do sprzedawania akcji i wyjścia z rynku. I wygląda na to, że się nie pomylił. Poniżej klip, w którym pokrętnie się tłumaczył ze swojej rekomendacji:

„Wyjść z giełdy, jeśli potrzebujesz pieniędzy w okresie najbliższych pięciu lat”? Hmmm – a jeśli potrzebuję za 15 lat, to czy nie lepiej wyjść teraz z giełdy, a wrócić dopiero po 5 latach? Come on, Jim – jeśli coś wiesz, to podziel się z nami tą wiedzą!

PS Swoją drogą trzeba pogratulować Cramerowi skuteczności w doborze partnerów. Pracuje w Goldman Sachs, ubezpiecza się w AIG, uwikłany był w handel obligacjami Fannie Mae i Freddy Mac, a interesy robi z Lehmanem. Sami geniusze rynków inwestycyjnych wkoło niego.


2 komentarzy to Jim Cramer miał rację?

panika2008
09/10/2008

Jim Cramer to niedouczony analityk z ADHD i mało kto go bierze na poważnie, a w niektórych kręgach inwestorów jest wręcz dyżurnym chłopcem do bicia i pośmiewiskiem.

Jednakże jego sugestia, że być może warto zachować papiery zamiast konwertować je na gotówkę z dużą stratą, nie jest tak zupełnie idiotyczna. Zakładając, że amerykańska i światowa gospodarka się podniesie z recesji w przeciągu kilku lat (wątpliwe), akcje to jednak jakiś strumień dochodów, a jeśli zainwestujemy w nie bardzo rozważnie (zgodnie z zasadami Grahama i Dodda: kupić papiery o dużej wiarygodności, dobrych fundamentach i potencjale generowania dochodu, na znacznej przecenie) to można rzeczywiście oczekiwać, że na przestrzeni 10-15 lat zwrot z portfela akcji, biorąc pod uwagę (co kluczowe!) akumulację i reinwestowanie dywidend przyniesie prawdopodobnie większy całkowity zwrot, niż obligacje (to chyba na dzisiejsze czasy niestety jedyna alternatywa).

To się jednak opiera na założeniu, że znaczną część z tych 10-15 lat nasze akcje będą generowały przyzwoity zysk, a to zależy od szybkiego wygrzebania się gospodarki z recesji, co jest założeniem, powiedzmy sobie szczerze, dość wątpliwym.

Łukasz Szostak
09/10/2008

To się przede wszystkim opiera na założeniu, że firma, w którą się inwestuje będzie za 10-15 lat istniała :D

Dodaj komentarz

WP_Big_City