Dlaczego nie wierzę w złoto (póki co)?

Posted by Maciej Bitner on Październik 10, 2008
Bez kategorii

W sytuacji, z jaką mamy dziś do czynienia – gwałtownym odlewarowywaniem rynku – nie ma dla inwestorów bezpiecznej przystani (safe haven). Gdy spada podaż pieniądza (na razie jeszcze bardzo nie spada, ale można oczekiwać jej spadku w związku z kryzysem kredytowym), to tanieje zasadniczo wszystko poza samym pieniądzem. W trakcie spadków ceny niemal wszystkich aktywów są ze sobą bardzo blisko skorelowane. Wynika to z tego, że gdy jedna rzecz tanieje (np. akcje), to robi się względnie atrakcyjna  jako alternatywa dla tych, które jeszcze nie obniżyły swojej ceny. Tendencji powszechnego spadku opierają się wyłącznie instrumenty całkowicie bezpieczne, a przynajmniej jako takie postrzegane, czyli obligacje rządowe.

W grupie aktywów bezpiecznych w czasie kryzysu, który nie będzie miał (wszystko na to na razie wskazuje) charakteru inflacyjnego, obok gotówki i obligacji nie znajduje się, moim zdaniem, złoto. Jest tak z kilku powodów:

1. Cena złota jest silnie skorelowana z cenami wielu innych surowców. Wszystkie znacząco ostatnio staniały. Należą do nich inne metale szlachetne (platyna – 55% od szczytu, srebro – 44%), surowce energetyczne (ropa – 45%) i metale kolorowe (miedź -40%). Jeśli ktoś uważa, że złoto w takich warunkach zachowa się inaczej, to musi mieć jakieś bardzo poważne podstawy.

2. Wraz z osłabieniem gospodarczym przyjdzie spadek popytu na złoto w krajach bliskiego i dalekiego Wschodu, o których mówi się, że są najbardziej obiecującymi rynkami dla jubilerskich zastosowań tego metalu. Czeka nas też spadek popytu na złoto w zwalniającym przemyśle.

3. Banki centralne mogą powrócić do sprzedaży złota, kierując się chęcią podreperowania nadszarpniętych ratowaniem sektora bankowego budżetów.

4. Ruchy na rynku walutowym i wysoka zmienność zastopowały ostro carry trade.

5. Nie wierzę w siłę inwestorów indywidualnych – to, że sztabki i monety zostały wykupione o niczym nie świadczy, oprócz złej polityki zapasów w mennicach. Gdy złoto zacznie lecieć w dół, boom detaliczny raptownie się urwie.

                                                           

Podsumowując, nie widzę powodów, by złoto miało w najbliższym czasie dalej drożeć, choć zwiększone zainteresowanie spanikowanych inwestorów indywidualnych i niepewność na rynku nie pozwolą mu pewnie bardzo stanieć. Nie wykluczone jednak, że przyjdzie nam przed końcem roku testować ostatnie dołki. 


17 komentarzy to Dlaczego nie wierzę w złoto (póki co)?

piotreG
10/10/2008

Będzie drożec!I podstawa jest poważna. Bo po prostu to złoto wciąż JEST PIENIĄDZEM! I jakim to cudem „spada” ;) podaż pieniądza (papierowego), kiedy od wielu lat regularnie rosła w Polsce o kilkanaście procent rocznie, a w USA podobnie, jeśli nie więcej! To całe lewarowanie i dawanie kredytów na kogo popadnie tylko przyspieszyło krach systemu, który jest nieuchronny, można go co najwyżej odwlec. Oczywiście banki starają się wpływac na obniżenie ceny złota, ale na jak długo starczy im go w skarbcach?

raf von thorn
10/10/2008

Kolego Bitner! W mojej skromej opinii nie doceniacie rozmachu kryzysu, a tym bardziej „inwestorów indywidualnych”. Są dwie możliwości, albo modlitwy zostaną wysłuchane i jakimś cudem dziura po pęknietej bańce nagle przestanie zasysać, albo czeka nas „Minsky Moment”, po którym tylko kruszce, nieruchomości, no i może amunicja będą cokolwiek warte.

Łukasz Szostak
11/10/2008

ad 1
Metale mające zastosowanie przemysłowe naturalnie spadają w czasie kryzysu.
Złoto nie ma tak szerokiego zastosowania przemysłowego jak platyna, srebro czy matale kolorowe.

Maciej Bitner
11/10/2008

Spada na razie oczywiście tylko tempo wzrostu podaży pieniądza, ale nie wykluczone, że wkrótce i poziom się obniży. Takie są oczekiwania na rynku i ceny aktywów zaczynają je już odzwierciedlać. Za wyjątkiem złota.
Na inwestorów indywidualnych póki co bym nie liczył. Poważną alternatywą dla złota są lokaty bankowe, całkiem dobrze oprocentowane. Proszę pamiętać, że jeszcze żaden duży bank depozytowy nie upadł. Zaufanie do tego, że pieniądze zgromadzone na rachunku są bezpieczne wydaje mi się póki co niezachwiane.

Mateusz Machaj
11/10/2008

Co to znaczy bank depozytowy? Czy Washington Mutual i Wachovia sie do tej kategorii zaliczają?

W dodatku WM został klasycznie wyssany przez okienka.

Nie zaczyna się pokrzykiwać o 100% (czy nawet 50%) gwarancjach depozytów kiedy nie spada zaufanie.

r
11/10/2008

Panowie, wy tu gadu-gadu, a wczoraj gold poleciał z 930$ na 850$ przy stabilnym dolarze na forexie. To tyle na temat hedgingu i statusu twardego pieniądza.

r
11/10/2008

Acha, poleciał mimo braków w detalicznej sprzedaży, rozkręcającemu się naganiactwu w gazetach itd. I co wy na to, panowie gold bugowie? ;)

Maciej Bitner
11/10/2008

Przez bank depozytowy rozumiem taki bank, w którym ludzie trzymają po prostu swoje pieniądze. Mają w nim depozyty na żądanie i ewentualnie lokaty – żadnych bardziej skomplikowanych produktów finansowych. Wydaje mi się, że zaufanie do tego typu instytucji wciąż się utrzymuje. WaMu i Wachovia nie należą do tej kategorii.

raf von thorn
11/10/2008

@ r
You have seen nothing yet…

Dopiero się rozpędzamy. Co robić? Podajcie popcorn, widowisko będzie wspaniałe!

r
11/10/2008

@raf

W ’80 też ludzie krzyczeli o manipulacjach na rynku złota i że wkrótce „zaniżona” cena poleci do ponad 2000$. Niestety, bańka pękła, a oni obudzili się ’81 zlani zimnym potem z ręką w nocniku, tylko po to, żeby przez resztę dekady (i dużą część następnej) obserwować postępującą inflację i SPADEK ceny złota.

r
11/10/2008

@piotreG

Złoto nie jest pieniądzem co najmniej od 1933, a i w XIX wieku było z tym różnie (standard złota/złota+srebra/srebra był wielokrotnie zawieszany, sztucznie modyfikowany itd).

raf von thorn
11/10/2008

@ r

Wszytsko zależy od skali kryzysu. Ja się obawiam, że globalne rynki zmierzają w stronę „momentu minskiego”. Jeśli się mylę, to masz rację.

HeS
11/10/2008

@Maciej Bitner: „Mają w nim depozyty na żądanie i ewentualnie lokaty – żadnych bardziej skomplikowanych produktów finansowych. Wydaje mi się, że zaufanie do tego typu instytucji wciąż się utrzymuje. WaMu i Wachovia nie należą do tej kategorii.”

Niestety, WM to był typowy bank depozytowy ~40 mln depozytów. Wkłady w większości poniżej kwoty gwarantowanej (100 tys.). Wachovia to co innego.

HeS
11/10/2008

@r: „tylko po to, żeby przez resztę dekady (i dużą część następnej) obserwować postępującą inflację i SPADEK ceny złota.”

To porównaj teraz zyski z trzymania złota i akcji (na większości giełd). Wszelkie tego typu porównania w krótkich okresach czasu tracą sens (złoto w długich okresach lepiej przechowuje wartość niż akcje i waluty). Owszem, złoto nie jest inwestycją na której się zarobi 15% rocznie. To jest inwestycja defensywna, żeby nie stracić i mało kto całe swoje oszczędności pakuje w złoto.

piotreG
11/10/2008

@r „Złoto nie jest pieniądzem co najmniej od 1933, a i w XIX wieku było z tym różnie (standard złota/złota+srebra/srebra był wielokrotnie zawieszany, sztucznie modyfikowany itd). ”

no cóż złoto jednak nadal jest pieniądzem ;)
– to znaczy takim towarem, na który prawie każdy będzie skłonny zamienic efekty swojej pracy
to rynek (czyli wszyscy ludzie dokonujący dobrowolnych wymian na nim) ustalają co jest pieniądzem,
a tak poza tym to dopiero w 1971r. zniesiono całkowicie wymienialność dolara na złoto

[...] blogu wypowiedział się Maciej Bitner na temat złota. Polecam szczególnie przeczytanie jego wpisu, bo jest w nim wiele racji, choć nie do końca się z nim zgadzam. A już tłumaczę, dlaczego. [...]

Dodaj komentarz

WP_Big_City