Narodowy Bank Ukrainy (NBU) wydał zakaz przedterminowego wycofywania pieniędzy z lokat bankowych - poinformowano PAP w biurze prasowym NBU.
Ograniczenia te nie dotyczą, oczywiście, rachunków bieżących - powiedziała przedstawicielka NBU, prosząc o zachowanie anonimowości. Nie potrafiła przy tym określić, jak długo będą obowiązywały decyzje w sprawie lokat.
NBU polecił także ukraińskim bankom, by wahania między kursem kupna i sprzedaży walut nie przekraczały 5 procent.
Kroki te podjęto, by “zneutralizować wpływy zewnętrznego kryzysu finansowego i nie dopuścić do paniki na rynku finansowym” - powiedziała przedstawicielka NBU.
Zdaniem gazety “Kommiersant-Ukraina” tylko w ciągu ostatniego tygodnia Ukraińcy wypłacili z banków 3 miliardy dolarów, przechowywanych na lokatach terminowych.
(PAP 2008-10-13 (14:40))
Ograniczenia te nie dotyczą, OCZYWIŚCIE, rachunków bieżacych. Oczywiście - jeszcze nie
Zauważmy, że kroki te podjęto, by “zneutralizować wpływy zewnętrznego kryzysu finansowego i nie dopuścić do paniki na rynku finansowym“. A to ci dopiero! Ta wypowiedź od razu przywodzi mi na myśl fragment Nagiej Bronii (kto podpowie, z której dokładnie części?), w którym porucznik Frank Drebin zwraca się do tłumu gapiów słowami: “Proszę się rozejść, nie ma tu nic do oglądania”, podczas gdy za jego plecami dochodzi do serii widowiskowych eksplozji:
Swoją drogą, to ta wiadomość powinna dać do myślenia wszystkim w Polsce, którzy kwestionują sensowność lokowania środków w tangibles…
Trochę się pojawiło dyskusji w prasie o sylwetce Paula Krugmana po tym jak otrzymał “Nobla”. Szczególnie o tym, że jego polityczna aktywność zupełnie przyćmiła wcześniejsze prace naukowe. Mnie szczególnie zainteresowały teksty z Forbesa. Polecam lekturę: Tu i tu.
Natomiast ciekawa jest kwestia, gdy chodzi o konfrontację tegorocznego “noblisty” ze szkołą austriacką (a w zasadzie także Phelpsem, Friedmanem i Lucasem). Krzysztof Brejnak w jednym z komentarzy zwrócił uwagę na tekst Krugmana przeciwko szkole austriackiej. Warto do niego zajrzeć. Zwłaszcza, że Krugman nie wie do końca o czym pisze. Hayek i Mises (a nie Schumpeter jak błędnie sugeruje Krugman) są autorami dosyć zdroworozsądkowej teorii, przynajmniej w swoich zrębach - że stopa procentowa to cena. Ważna cena, która doprowadza do równowagi między zasobami kapitałowymi społeczeństwa z produkcją. Tymczasem dzisiaj stopa procentowa, głównie za sprawą Keynesa i Wicksella, jest traktowana jako zwykłe narzędzie do stymulowania gospodarki dodatkowym pieniądzem. Krugman niestety do tego, podobnie jak inni agresywni keynesiści, nie przywiązuje należytej wagi. I głównie dlatego jesteśmy dzisiaj w takich tarapatach. Tutaj można znaleźć krótką odpowiedź na jego tekst. Jak podaje Roger Garrison, Krugman w jednej ze swoich wypowiedzi skomentował, że Hayek nie miał w zasadzie żadnych osiągnięć w wyjaśnianiu jak funkcjonuje gospodarka, twierdząc, że “gdyby nie jego polityka, w ogóle byłby zapomniany” (zabawne, że raczej mówił tu bardziej o sobie). A może Hayek jednak miał osiągnięcia, a poczucie pustki, które odczuwa Krugman, wynika z nieznajomości jego prac? Nic dziwnego, skoro przez długi czas ich wydania nie były wznawiane. Teraz to się na szczęście zmieniło.
Prosty fakt polega na tym, że nie ma ograniczenia w jak dużym stopniu bank centralny może zwiększać podaż pieniądza. Czy Bank Japonii mógłby na przykład podwoić bazę monetarną - to jest rezerwy banków i gotówkę w obiegu - przez następny rok? Jasne: wystarczy skupić tyle obligacji rządu japońskiego. (…) Możliwe jest, że więcej gotówki w obiegu będzie stymulować wydatki - że dodatkowe pieniądze po prostu “wypalą ludziom dziury w kieszeniach”. Albo banki, zasypane rezerwami, mogą zacząć więcej pożyczać, albo jednostki, z całą tą gotówką w rękach, ominą banki i znajdą inne sposoby inwestowania (…) Więc nieważna jest długa lista powodów dla kryzysu japońskiego. Odpowiedź na natychmiastowe problemy tego kraju jest prosta: DRUKUJCIE DUŻE ILOŚCI PIENIĘDZY.
Zainspirowani prawdziwie noblowską głębią owej analizy, przygotowaliśmy mały prezent gwiazdkowy. Toolkit dla osób, które chcą rozwiązywać problemy deflacji kredytowej. Made in Zimbabwe:
A tak w ogóle, to może faktycznie wypadałoby znieść tę nagrodę, która z Noblem ma niewiele wspólnego?
Jakże często pojawia się zarzut ze strony lewicujących, że obecnemu kryzysowi jest winna chęć osiągania zysku i pogoń za zyskiem. Ponieważ firmy, banki, spółki, fundusze, głównie interesowały się motywem zysku i zarabiania pieniędzy, to mamy obecny kryzys.
Nie ma to jak odwracanie kota ogonem.
Czyli przez to, że ludzi głównie interesował zysk… obecnie mało kto ma zysk, więc problemem jest to, że jednak ich zysk nie interesował. Bo czymże jest kryzys, jeśli nie sytuacją, w której bankrutują firmy i osiągają straty. Powinniśmy zatem odpowiedzieć ludziom - chcieliście, żeby firmy nie podążały za zyskiem? Żeby spółki akcyjne nie słuchały sie dictum Friedmana, iż należy maksymalizować zwroty akcjonariuszy? Chcieliście, żeby firmy porzuciły chłodną racjonalną kalkulację? No to macie! żyjemy w świecie, w którym zysk przestał grać pierwszoplanową rolę na rynku. Czy tego właśnie chcecie?
Czytamy w komunikacie NBP “Rada popiera inicjatywę Zarządu NBP zmierzającą do poszerzenia listy zabezpieczeń stosowanych przy udzielaniu kredytu lombardowego i refinansowego przez NBP”.
My zadajemy dwa pytania: (1) dlaczego? (2) jakie zabezpieczenia będzie przyjmował NBP?
Takie akcje przeprowadza Fed i EBC, ponieważ banki zagraniczne posiadają obligacje śmieciowe, których chcą się pozbyć, więc żeby je ratować Fed i EBC przyjmuje szeroki zastaw aktywów pod swoje pożyczki. Tymczasem jeszcze nie tak dawno zapewniano nas, że polskie banki są w porządku, mają się świetnie i nie angażowały się w kupowanie instrumentów pochodnych związanych z amerykańskim rynkiem. O jakie aktywa więc chodzi? A może jednak ktoś nie powiedział nam do końca prawdy i nasze banki wcale nie “trzymały się twardo tradycyjnej bankowości” i też dały się zasypać amerykańskimi śmieciami?