Wszystkiemu winny motyw zysku

Posted by Mateusz Machaj on Październik 14, 2008
Bez kategorii

Jakże często pojawia się zarzut ze strony lewicujących, że obecnemu kryzysowi jest winna chęć osiągania zysku i pogoń za zyskiem. Ponieważ firmy, banki, spółki, fundusze, głównie interesowały się motywem zysku i zarabiania pieniędzy, to mamy obecny kryzys.
Nie ma to jak odwracanie kota ogonem.

Czyli przez to, że ludzi głównie interesował zysk… obecnie mało kto ma zysk, więc problemem jest to, że jednak ich zysk nie interesował. Bo czymże jest kryzys, jeśli nie sytuacją, w której bankrutują firmy i osiągają straty. Powinniśmy zatem odpowiedzieć ludziom – chcieliście, żeby firmy nie podążały za zyskiem? Żeby spółki akcyjne nie słuchały sie dictum Friedmana, iż należy maksymalizować zwroty akcjonariuszy? Chcieliście, żeby firmy porzuciły chłodną racjonalną kalkulację? No to macie! żyjemy w świecie, w którym zysk przestał grać pierwszoplanową rolę na rynku. Czy tego właśnie chcecie?


Tagi:

11 komentarzy to Wszystkiemu winny motyw zysku

HeS
14/10/2008

Krytykom chodziło chyba o zyski zarządów (de facto właścicieli) firm, a nie samych przedsiębiorstw.

Devil’s Dictionary:
„CORPORATION, n. An ingenious device for obtaining individual profit without individual responsibility.”

Mateusz Machaj
14/10/2008

Jeśli tak mówią, to ma to sens. Ale warto pamiętać, że przeprowadzane są „filozoficzne” ataki na zysk. A teza Friedmana o tym, że należy maksymalizować interesy akcjonariuszy, jest traktowana jako źródło problemu.

Piotr
14/10/2008

Klasyczny zarzut. Właściwie nie ma o czym dyskutować. Warto jedynie wskazać, że komunizm zniesie tę gonitwę za zyskiem a sprowadzi nasze działania wyłącznie do motywu przetrwania.

Czytelnik
14/10/2008

Mamy więc kryzys , ale jak mu zaradzić ??? Skoro na tym forum sprzeciwiacie się akcjom banków centralnych to jaką alternatywę proponujecie ???

vogel100
14/10/2008

Pisał Pan kiedyś, jak to budżet (oczywiście państwowy) ciągle gdzieś traci, jest to niejako druga strona tej samej myśli co tutaj przytoczona o pędzie za zyskami (oczywiście prywatnych osób), w sumie to normalny w duchu kolektywizmu opis i interpretacja rzeczywistości, zawsze wykręcą kota ogonem. W zasadzie coraz bardziej jestem skłonny uwierzyć w tezę, że jesteśmy blisko „sprawiedliwego Rządu Światowego” który nie pozwoli na nadmierne zyski. Nowy eksperyment, wszyscy politycy raczej są już co do tego zgodni (słuchałem dzisiaj wywiad z Klausem w 3-jce, zadawał pytania jaki jest cel dalszych regulacji i zgody polityków na nie, polecam na pewno jest to w radiowym archiwum programu 3 pr).
System jest już bliski końca, propaganda mocno pracuje. Pzdr

memyself
14/10/2008

Zaradzić się temu nie da. Obecny kryzys jest wynikiem nadmiernej konsumpcji bogatych społeczeństw w ostatnich latach (właściwie od połowy lat 80.). Teraz trzeba zapłacić rachunek: albo od razu (po austriacku) albo ratami (po angielsku).

Metoda austriacka jest ekonomicznie lepsza, ale społecznie gorsza – można dostać cepem w łeb albo wykreować nowego hitlera.

Moim zdaniem liberałowie (których głosy są potrzebne) powinni wykorzystać moment, żeby zawrzeć umowę z socjalistami na spłatę kredytu w ratach w zamian za likwidację banków centralnych, które doprowadziły do całego bałaganu.

HeS
14/10/2008

@Czytelnik:

Eee, chyba nikt nie sprzeciwia się akcjom banków centralnych. Problem tylko, na jakich warunkach ma się odbyć taka interwencja. Mnie nie podoba się akcja, która ratuje zbankrutowane banki a sposób działania systemu pozostaje bez zmian. Gdyby to była akcja ratowania klientów tych banków (bankructwo połączone z czasową nacjonalizacją) a przy okazji zmodyfikowano by fundamenty działania, to popierałbym. Skutkiem takiej „akcji”, będzie przerzucenie wszystkich kosztów na podatników (inflacja), a banki za parę lat będą robiły tak jak poprzednio, tylko z większym natężeniem, bo jest „wujek”, który zawsze uratuje.

Geval
14/10/2008

Tak z przymrużeniem oka. Zastanawia mnie jedno. Dlaczego nie mamy sondaży na temat obecnej sytuacji i proponowanych rozwiązań? Mielibyśmy newsy w stylu „90% Polaków uważa że jest kryzys” – ergo kryzys jest! Albo „75% respondentów uważa za słuszną pomoc bankom” – ergo bankom należy pomagać! Przecież żyjemy w dobie królowania opinii publicznej. Co gawiedź sądzi jest przecież prawdą. Albo takich sond się nie robi (boją się wyników?), albo się robi i nie publikuje (bo ludzie np twierdzą żeby nie pomagać bankom), albo się robi i publikuje a ja ich nie widzę (co zresztą jest możliwe, bo tv ostatnio jakoś mało oglądam) :o ) To takie błahe uwagi, ale wskazują na dewaluację prawdy – nie jest ważne czy globalne ocieplenie jest faktem tylko czy ludzi tak sądzą. Opinia zmienia się w fakt… Wojna to pokój… Korporacjonizm to wolny rynek… Depresja to spowolnienie… itd.

Akkon
14/10/2008

@Gevel cytat: „[...] To takie błahe uwagi, ale wskazują na dewaluację prawdy – nie jest ważne czy globalne ocieplenie jest faktem tylko czy ludzi tak sądzą. Opinia zmienia się w fakt”

Ale przecież to zjawisko zostało już dawno zbadane przez socjologię. Sytuacja jest taka jak ją definiują jej uczestniczy. Subiektywne przekonania tworzą „obiektywne” fakty. Run na bank jest tutaj klasycznym tego przykładem.

pozdrawiam

memyself
14/10/2008

Pytanie: znacie dobrą metodę oceny fundamentów danej waluty? Załóżmy bierzemy ostatnie 4 lata i chcemy sprawdzić czy jakaś waluta jest niedoszacowana względem drugiej. Jakie wskaźniki bralibyście pod uwagę?

Dodaj komentarz

WP_Big_City