Czy zwrócili Państwo uwagę na reklamy banków w ostatnich dniach? Są zupełnie inne niż w czasach przedkryzysowych.
Po pierwsze całkowicie dominują reklamy lokat, a prawie w ogóle nie promuje się kredytów. Po drugie zastanawia wysokość oprocentowania i termin oferowanych lokat. Dla przykładu Getin Bank oferuje lokatę czteromiesięczną na 9% , niewiele ustępują mu AIG Bank (8,5% 3m; dziwne, że tylko tyle) i Multibank (8,08% 3m). Warto zauważyć, że stawka WIBOR, po której banki pożyczają sobie nawzajem na okres trzech miesięcy, wynosi obecnie 6,8%.
Dlaczego te instytucje nie pożyczają więc od innych banków? Odpowiedź jest zaskakująco prosta – nikt im pożyczyć nie chce. Polski rynek międzybankowy jest tak skonstruowany, że banki muszą pożyczać sobie po stawce WIBOR, a ryzyko tych pożyczek jest uwzględniane nie w ich cenie, ale w ilości, którą się bankom oferuje. Nie jest więc tak, że pełen gotówki PKO BP bankowi Pekao SA pożycza po 6,8% a np. Getinowi po 8,5%. Pożyczkodawca ustala limit, np. 100 mln dla Pekao, a 5 mln dla Getinu. Po jego wyczerpaniu żadne pożyczki nie są już udzielane. W takiej sytuacji, by nie upaść, bank, który wcześniej opierał swoją politykę płynności na pożyczkach międzybankowych musi zwracać się z desperackim apelem do swoich klientów.
Oczywiście jego forma nie może odzwierciedlać kryjącej się treści, bo klienci mogliby nań nie odpowiedzieć, a raczej ich odpowiedź mogłaby banku nie usatysfakcjonować. Przekaz bywa jednak niekiedy bardzo dramatyczny. Trzeba umieć to dostrzec, choćby w reklamie banku Nordea, który sam oferuje obecnie najlepszą krótkoterminową lokatę (10%).
http://pl.youtube.com/watch?v=5Gxcp0LyvWI
Występuje w niej Fąfel – pies promujący, wraz z Piotrem Fronczewskim lokatę Getinu. Głos w spocie mówi, że nie należy zakładać lokat tam, gdzie są zawiłe procedury, ale ja dopatrywałbym się tu jednak czegoś więcej. Może bydle wywęszyło coś, czego nie domyśla się właściciel? Że tak wysokie oprocentowanie „smierdzi” i że ulokowanie w jednym banku całych oszczędności może nie być dobrym pomysłem, zwłaszcza, jeżeli przekraczają 22 500 euro. Pytanie tylko, czy to oznacza, że mamy zanieść je tam, gdzie płacą jeszcze więcej?