Nowojorski oddział Fed podjął decyzję o zaprzestaniu publikowania swoich sprawozdań. Aczkolwiek zapewnia, że nie ma się czym martwić, ponieważ wszystko gdzieś tam znajdzie się w ogólnym raporcie Fed H41. Tak, nie ma co się martwić, bo wszystko zawsze gdzieś tam kiedyś tam w praniu wyjdzie. Po co się martwić na zapas? Jeśli śmieci są, to wyjdą w końcu na wierzch, a na razie nie zwracajmy na nie uwagi.
Bank centralny Anglii z kolei powiadamia, że aby “uspokoić rynek” zaprzestanie podawania informacji którym bankom pożycza pieniądze. Z pewnością wysłanie sygnału “wiem, kto ma poważne tarapaty, ale kompletnie uniemożliwię wam poznanie kto dokładnie” to wspaniały sposób na uspokojenie rynku i przywrócenie normalności. Najlepszy problem rozwiązania epidemii, to wszystkim powiedzieć, że wie się kto jest chory, ale się nikomu nie powie, żeby przywrócić normalność jak gdyby nic się nie stało.
Do tego SEC zorganizuje spotkanie na temat zmiany standardów księgowości. Będą dyskutować o zasadzie mark to market, czyli zasadzie zgodnie z którą należy patrzeć na bieżącą wartość aktywów. Jeśli na przykład spada ich wartość, to również zmienia się przez to wycena spółki. A po co komu dzisiaj takie przestarzałe zasady sprzyjające kalkulacji ekonomicznej? Nadchodzi nowy socjalizm finansowy, a w raz z nim nowa wspaniała księgowość. Porzućmy przestarzałe metody i powitajmy radośnie nową erę. Skoro banki i rządy chcą radośnie skupywać śmieciowe aktywa, to po co w ogóle martwić się ich wyceną?
(HAT TIP dla Bartka Ciszewskiego).
Władza cały czas mówi, że wszystko ma pod kontrolą. Ale czy rozsądnie jest wierzyć osobie, która mówi, że wszystko ma pod kontrolą i bez przerwy naciska ten guzik?:








