Krugman w krainie czarów

Posted by Mateusz Machaj on Listopad 03, 2008
Bez kategorii

Tak jak przewidywaliśmy tegoroczny Nobel będzie niestety wynosił na piedestał błędne recepty.
Paul Krugman zaleca, aby Kongres wziął się za politykę fiskalną i zwiększał wydatki budżetowe.
Może niech lepiej Krugman wróci do modelowania i zabaw z geografia ekonomiczną, gdyż jego prymitywny keynesizm stanowi poważne zagrożenie. To już nawet nie rozważny współczesny keynesizm a’la Mankiw, tylko normalny populistyczny śpiew w stylu Johna Maynarda Keynesa. Takowe błędy się rodzą, gdy się postrzega gospodarkę jak równanie z drugiego roku studiów inwestycje+konsumpcja+wydatki rządu = dobrobyt. Maleją inwestycje i konsumpcja, to rząd musi na ślepo wydawać forsę, drenując kieszenie podatnika.
Czasem jednak warto wyjść poza agregatowy model i zastanowić się nad czynnikami mikroekonomicznymi tak jak robił to Hayek. Hayek, którego Krugman przeczytał dość nieuważnie, choć wiele wskazuje na to, że go w ogóle nie czytał. A może Krugman nie zdaje sobie sprawy z tego, że USA już przestają mieć pieniądze na wydawanie bez opamiętania? I to samo dotyczy rządu. A propos pękających baniek, nieruchomości i finansowej, wkrótce nadejdzie kolejne pękniecie, kryzys finansów publicznych.
A wtedy socjaliści będą mogli mówić jak to dziki liberalizm sprawił, że nadęte wydatki budżetowe spowodowały bankructwo państwa welfare-warfare state.

Tak, czy inaczej, wiara w to, że ślepe wydawanie publicznych pieniędzy i budowanie piramid może tu cokolwiek pomóc, to marzenia z krainy czarów.

Ale z drugiej strony czego się spodziewać po kimś, kto uważa, że atak terrorystyczny i drukowanie banknotów mogą być dobre dla gospodarki?

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Digg

Tags: ,

8 komentarzy to Krugman w krainie czarów

  • Pułapka płynności + polityka antycykliczna, hm, ależ odkrywcze 🙂
    Czy jak będę przepisywał podręczniki do neokeynesizmu, to też za 20 lat dostanę nagrodę Banku Szwecji? 😉

  • Najwyraźniej tak. Tylko proszę Cię, jak zaczniesz pisać, to pamiętaj o swoim koledze i zaproś mnie do współautorstwa. Nie bądź samolubem.

  • Poniżej cytuję tekst pewnego ekonomisty- księgowego. Wydaje się się sensownie tłumaczyć zasadność obecnych działań antykryzysowych rządów. Czy ktoś chciałby go konstruktywnie skrytykować? Dziękuję

    Czy czeka gospodarkę światową, a za nią i naszą, tak głęboka recesja? W końcu mamy głęboki krach giełdowy. Mamy złe kredyty i bankrutujące banki. Ale to nie giełda spowodowała kryzys w gospodarce lat 30-tych, tylko błędne decyzje makroekonomiczne, które po krachu zostały podjęte.

    Po pierwsze, gwałtownie spadła podaż pieniądza. Błędna polityka monetarna doprowadziła do tego, że podaż pieniądza w 1933 roku była o 27% niższa niż w 1929. To zredukowało zagregowany popyt i produkcję. Dziś wiadomo, że to był błąd, dlatego rządy państw, których banki popadły w tarapaty ładują olbrzymie kwoty w system bankowy, by nie dopuścić do gwałtownego spadku podaży pieniądza.

    Po drugie, w latach 30-tych panował pogląd, że budżet państwa powinien być zrównoważony. To znaczy, by dochody równały się wydatkom i nie powstawała ani nadwyżka, ani deficyt budżetowy. Ponieważ spadek produkcji spowodował ograniczenie wpływów do budżetu, podniesiono stopy podatkowe. W Stanach Zjednoczonych stopa podatku dochodowego płaconego po przekroczeniu najwyższego progu wzrosła z 25% do 63%. Dziś chyba żaden Minister Finansów nie zdobyłby się na taki ruch. Już kilka lat później słynny ekonomista Keynes wykazał, że wzrost stopy podatkowej w okresie recesji czyni ją jeszcze głębszą, gdyż dodatkowo ogranicza popyt i inicjatywę ludzi przedsiębiorczych do zarabiania pieniędzy.

    W końcu, rządy państw chcąc chronić rodzimy przemysł wprowadziły dodatkowe taryfy celne na towary importowane. Oczywiście, nie pozostało to bez odpowiedzi. Skutkiem było globalne ograniczenie wymiany międzynarodowej, która mogłaby jakoś gospodarkę światową ożywić. Dziś decydenci polityczni rozumieją konsekwencje tego typu działań, dlatego starają się działać w porozumieniu likwidując bariery w handlu międzynarodowym.

    Wszystkie powyższe czynniki razem dodatkowo nakręciły spiralę kryzysową w latach 30-tych XX wieku. Jest mało prawdopodobne, by kryzys tamtego okresu się teraz powtórzył. Jest mało prawdopodobne chociażby z tego powodu, że w ogóle się zdarzył, a ekonomiści wyciągnęli wnioski.

    Skąd wiadomo, że wnioski są właściwe? Stąd, że już raz były testowane. W roku 1987 indeksy giełdy na Wall Street spadły w ciągu kilku dni o jedną trzecią swojej wartości. Jednak szybkie wpompowanie pieniędzy w system bankowy nie zdestabilizowało gospodarki, która dalej się rozwijała.

  • Pan ekonomista księgowy myli skutki z przyczynami.

    konstruktywna krytyka to cały ten blog jak i inne serwisy

    Na stronie instyutu misesa też znajdziesz o wielkiej depresji

  • Szymon! To nie była ironia-niektórzy tak wyobrażają sobie normalność i jeszcze pouczają innych. Ja tylko próbuję zrozumieć i rozpoznawać błędy w ekonomicznym myśleniu. Dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*