Kolejne dni przynoszą kolejne wieści. Mamy na razie czas deflacji kredytu, także spowolnienia przyrostów CPI, więc tradycyjnie zwroty na obligacje amerykańskie spadają radykalnie, zbliżając się w stronę zera. Komentatorzy zatem dochodzą do wniosku, że obligacje amerykańskie są bezpieczną inwestycją (czasem nawet mogą być bezpieczniejsze niż pieniądz trzymany w banku). Nie jest to jednak do końca ścisła informacja - US Treasuries są relatywnie bezpieczną inwestycją, to znaczy inwestycją dużo bezpieczniejszą niż inne aktywa zdenominowane w dolarach. Nie oznacza to jednak, że amerykańskie obligacje w ogóle są bezpieczne. Parę dni temu mówiliśmy o 7,7 biliona na ratowanie bankrutów. Plan już zdołał się powiększyć do 8,3 biliona. To już prawie 60% PKB, które w postaci publicznych pieniędzy rząd amerykański zdecydował się wydać w przeciągu roku czasu.
Dlaczego JP Morgan, który wydał negatywny raport Polsce, nie wyda negatywnego raportu o USA, które tak radykalnie zwiększa dług?
Gdzie jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który w przypadku biedniejszego kraju zalecałby programy naprawcze i redukcję deficytu?
Safegate skomponował na podstawie Bloomberga ładną tabelkę. Przeklejamy:
Te pogramy pomocowe opiewają na szaloną wręcz wielkość. Inwestowanie w “bezpieczne” obligacje amerykańskie, które tę wielkość gwarantują, może się wobec tego okazać ryzykownym przedsięwzięciem. A rynek komentuje, że odzwierciedla to CDS na amerykańskie obligacje, pokazujący prawdopodobieństwo bankructwa rządu amerykańskiego, to jest niemożliwości spłaty swoich zobowiązań. Ostrożny Miś (Prudent Bear) zamieścił miesiąc temu taki oto rysunek:
Ryzyko bankructwa co prawda dalej jest postrzegane jako niskie, ale wzrosło wyraźnie. Niektórzy dostrzegają wobec tego nadciągające niebezpieczeństwo.
PS A przy okazji ciekawy tekst, gdyby Fed był komercyjnym bankiem, to ogłosiłby bankructwo.











01/12/2008
Pytanie retoryczne, ale jeden komentarz: najpierw pobankrutują inni klienci (wasale) tego mocarstwa, a dopiero potem usa, to proste, ta naturalna hierarchia pozwala przypuszczać, że bogactwo (zasoby) bedzie wracać do imperium, chyba że przejmie je nowy suweren. Politycznie i ekonomicznie wisimy u ameryklańskiej klamki, jak np. brytyjczycy, którzy są chyba w gorszej niż my sytuacji, ale kto to wie? Proszę zauważyć, że wierzyciele usa to głównie rządy (państwa), czy pan to rozumie? Usa idzie na całość, przeciwników ma marnych, z wyjątkiem kilku. Rządy to nie konkretni ludzie, a zasoby których używaja w istocie do kogo należą? Bąda się prztykać?