Posted by Mateusz Machaj
on Grudzień 02, 2008
Bez kategorii /
6 Comments
Wczoraj zamieściłem wykres odrobinę nieaktualny, gdzie CDS na amerykańskie obligacje przekroczył 40 punktów. Tymczasem jak podaje reuters CDS na amerykańskie obligacje wzrósł do 68 punktów bazowych.
Stąd minęły już czasy, gdy dług amerykański był postrzegany jako bezpieczny i ubezpieczenia na niego miały śmieszną wielkość 0,01%. Niebezpieczeństwo defaultu się cały czas zwiększa (mimo że zwroty na obligacje cały czas spadają, więc teoretycznie są postrzegane jako bezpieczne, a może raczej bezpieczniejsze od innego śmiecia denominowanego w dolarach).
Tags: bankructwo, CDS, dług, USA
Posted by Mateusz Machaj
on Grudzień 01, 2008
Bez kategorii /
11 Comments
Kolejne dni przynoszą kolejne wieści. Mamy na razie czas deflacji kredytu, także spowolnienia przyrostów CPI, więc tradycyjnie zwroty na obligacje amerykańskie spadają radykalnie, zbliżając się w stronę zera. Komentatorzy zatem dochodzą do wniosku, że obligacje amerykańskie są bezpieczną inwestycją (czasem nawet mogą być bezpieczniejsze niż pieniądz trzymany w banku). Nie jest to jednak do końca ścisła informacja – US Treasuries są relatywnie bezpieczną inwestycją, to znaczy inwestycją dużo bezpieczniejszą niż inne aktywa zdenominowane w dolarach. Nie oznacza to jednak, że amerykańskie obligacje w ogóle są bezpieczne. Parę dni temu mówiliśmy o 7,7 biliona na ratowanie bankrutów. Plan już zdołał się powiększyć do 8,3 biliona. To już prawie 60% PKB, które w postaci publicznych pieniędzy rząd amerykański zdecydował się wydać w przeciągu roku czasu.
Dlaczego JP Morgan, który wydał negatywny raport Polsce, nie wyda negatywnego raportu o USA, które tak radykalnie zwiększa dług?
Gdzie jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który w przypadku biedniejszego kraju zalecałby programy naprawcze i redukcję deficytu?
Safegate skomponował na podstawie Bloomberga ładną tabelkę. Przeklejamy:

Te pogramy pomocowe opiewają na szaloną wręcz wielkość. Inwestowanie w „bezpieczne” obligacje amerykańskie, które tę wielkość gwarantują, może się wobec tego okazać ryzykownym przedsięwzięciem. A rynek komentuje, że odzwierciedla to CDS na amerykańskie obligacje, pokazujący prawdopodobieństwo bankructwa rządu amerykańskiego, to jest niemożliwości spłaty swoich zobowiązań. Ostrożny Miś (Prudent Bear) zamieścił miesiąc temu taki oto rysunek:

Ryzyko bankructwa co prawda dalej jest postrzegane jako niskie, ale wzrosło wyraźnie. Niektórzy dostrzegają wobec tego nadciągające niebezpieczeństwo.
PS A przy okazji ciekawy tekst, gdyby Fed był komercyjnym bankiem, to ogłosiłby bankructwo.
Tags: bankructwo, deflacja, dług, Fed, obligacje, USA
Posted by Mateusz Machaj
on Październik 18, 2008
Bez kategorii /
1 Comment
Używam terminu „babcia” w jak najbardziej pozytywnym (a nie pejoratywnym) tego słowa znaczeniu. Tak jak Tina Turner to „babcia” rock and rolla, tak samo Anna Schwartz to babcia monetaryzmu, współpracownica Miltona Friedmana. Napisała razem z nim monetarną historię, za którą między innymi Milton dostał „Nobla”. Ale do rzeczy. Można zajrzeć do ciekawego wywiadu z Anną Schwartz. Ma bowiem do powiedzenia kilka ciekawych rzeczy (pomijając standardowe błędy monetarystyczne). Szczególnie w sytuacji, w której większość ekonomistów na ślepo popiera plany Gangu Paulsona. Oto kilka cytatów z wywiadu:
„Fed zachowuje się tak jakby problemem był brak płynności. To nie jest podstawowy problem. Podstawowym problemem na rynku jest to, czy księgi instytucji finansowych są godne zaufania”.
Pani Schwartz zaznacza również, że sytuacja jest zupełnie inna niż w trakcie Wielkiej Depresji, a teraz kwestia leży w dziwnych instrumentach finansowych, które nie wiadomo jak wycenić (krótko o tych instrumentach mówiliśmy w Anatomii Kryzysu). Chociaż popiera jakąś formę interwencji, to zdaje się oponować wobec pomysłu, który teraz wszyscy (wraz z tegorocznym „noblistą” Krugmanem) pokochali o tym, aby „dokapitalizować” banki. „Nie należy dokapitalizować instytucji, które powinny zostać zamknięte„, odpowiada ostro Anna Schwartz.
„Bardzo łatwo będąc uczestnikiem rynku twierdzić, że nie powinno się zamykać swojej firmy w złym czasie, ponieważ każdy inny kto jej pożyczał zostałby skrzywdzony. Cóż, jeśli pożyczali tej firmie i wiedzieli, że jej sytuacja jest dość chwiejna, to ich odpowiedzialność. I jeśli nie będą mogli doczekać spłaty pożyczek, to sami na siebie ten los sprowadzili. Rząd nie musi ich ratować, tak jak nie ratował akcjonariuszy i pracowników Bear Sternsa. Czemu ma się obawiać o kredytodawców? Kredytodawcy nie są bardziej warci ratowania niż zwykli ludzie, którzy nie są winni temu co się dzieje”.
Take that, Keynesians!

Tags: Anna Schwartz, bankructwo, keynesizm, Milton Friedman, monetaryzm, Plan Paulsona
Posted by Mateusz Machaj
on Październik 11, 2008
Bez kategorii /
15 Comments
Zebrało się. Kilku szefów finansowych z całego świata się zebrało.

Myśleli i debatowali co zrobić z obecnym kryzysem. No i wymyślili co trzeba zrobić. W skrócie:
1. dopuścić na rynek więcej kredytu.
2. zgodnie z doktryną ZDuBU (zbyt duży by upaść) nie dopuszczać do bankructw.
3. zwiększać parasol ochronny dla banków.
4. obniżać stopy procentowe.
A teraz wróćmy do źródłem kryzysu, czyli do tego co go spowodowało:
1. zbyt duża bańka kredytu.
2. doktryna ZDuBU.
3. szeroki parasol ochronny dla banków.
4. zbyt niskie stopy procentowe.
Naszych kilku wspaniałych zestawiło również doskonałą apteczkę do walki z alkoholizmem:

Tags: bank centralny, banki, bankructwo, G7, ZDuBU