stiglitz

Goldman nic nie słyszał, Grecy nic nie widzieli, Stiglitz nic nie mówi

Posted by Stanisław Kwiatkowski on styczeń 03, 2012
Stanisław Kwiatkowski / 3 komentarze

Noblista Joseph Stiglitz był bardzo pewny siebie, gdy w lutym 2010 roku, w dyskusji z Hugh Hendrym, twierdził, że Grecy nie oszukiwali na swoim długu.

Nie pisnął ani słowem o tym, że, jak podaje Spiegel, Grecy weszli do strefy Euro dzięki szwindlowi umożliwionemu przez Goldman Sachsa za 200 milionów dolarów, w zamian za które stworzono swap walutowy o absurdalnych kursach wymiany. Swap ten maskował pożyczkę w wysokości 1 miliarda euro udzielaną przez GS rządowi Grecji.

Kruczek w zmienionych w ostatniej chwili zasadach raportowania zadłużenia do Eurostatu spowodował, że pożyczka ta nie zwiększyła oficjalnego długu publicznego ani deficytu. To dane Eurostatu stanowią o spełnieniu lub nie spełnieniu kryteriów z Maastricht…

Podlinkowany wyżej artykuł Spiegela ukazał się 8 lutego 2010, dzień przed wymianą Stiglitza i Hendry’ego. Można ewentualnie założyć, że Stglitz nie zdążył się z nim zapoznać.

Jednak trudno uwierzyć, że doradca rządu Grecji nie znał artykułu z 2003 roku, który opisywał ten proceder jako pierwszy.

Szczególnie, że, jak podaje Spiegel, zwrot pseudo-pożyczki nastąpić miał 10-15 lat po jej udzieleniu. Czyli gdzieś w okolicach… dnia dzisiejszego. (Jeśli wierzyć ft/alphaville spłaty mają nastąpić gdzieś między 2012 a 2017)

To nie koniec. Goldman miał sprzedać swapa Narodowemu Bankowi Grecji w okolicach 2005 roku. Zarobił swoje i odsprzedał ryzyko samym Grekom. Powrócił jednak na scenę 4 lata później, pomagając Grekom zdobyć papiery wartościowe pod zastaw na pożyczki od EBC. Swap pomiędzy NBG a rządem się pod taki zastaw nie nadawał. Jednak papiery wyemitowane przez Titlosa, utworzoną przez GS spółkę specjalnego przeznaczenia, nadawały się jak najbardziej. A że jedynym celem tej spółki była sekurytyzacja opisanych wyżej swapów, to EBC wówczas nie interesowało…

Machinacje te noszą nazwę arbitrażu regulacyjnego i nie są niczym nowym. Wynikają z narzucenia sztywnych zasad księgowości dla instytucji finansowych (prywatnych i publicznych), które muszą zachowywać się tak, jak regulatorzy wyobrażają sobie funkcjonowanie pod presją rynku. Instytucje te znajdują obejścia regulacji poprzez skomplikowane konstrukcje prawne, lecz niestety wszystkie zmuszone są robić to w podobny sposób. Brak tu miejsca na eksperyment przedsięborczy i wygraną najlepszych rozwiązań. M. in. stąd namnożenie błędów, stanowiące o wybuchu kryzysu gospodarczego.

Ciekawe, że Stiglitz zachowuje się, jakby o arbitrażu regulacyjnym nic nie wiedział. Jest to dość dziwne – wystarczyłoby w końcu, by przeczytał rok wcześniej numer Critical Review poświęcony kryzysowi finansowemu. Ukazał się w nim nie tylko jego własny tekst o zamordowaniu amerykańskiej gospodarki, ale też tekst autorstwa Juliusza Jabłeckiego i Mateusza Machaja, którzy zjawisko to opisywali na przykładzie rynku amerykańskich kredytów hipotecznych.

Być może nie przeczytał go z zazdrości? Jeffrey Friedman, redaktor naczelny Critical Review napisał wszak, że „tekst Juliusza Jabłeckiego i Mateusza Machaja jest (…) jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym w całym numerze”. Takiej pochwały Stiglitz (na szczęście) nie usłyszał.

Tags: , , , , ,

Joseph Stiglitz o Grecji 9 lutego 2010

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 28, 2011
Mateusz Machaj / No Comments

Jedną z najciekawszych obserwacji, na które pozwala współcześnie internet, jest powracanie do diagnoz i ocen z przeszłości. Szczególnie tych w wykonaniu tak wybitnych ekonomistów jak Joseph Stiglitz. W tym wypadku noblista jest bardzo szeroko rozpoznawany, gdyż jest jednym z nielicznych laureatów Nagrody, którego można by uznać za bardzo, bardzo lewicowego. Stąd naturalne jest, że otrzymuje ogromny posłuch, a jego książki sprzedają się w ogromnej liczbie egzemplarzy, nawet jeśli można znaleźć bardziej analityczne i skrupulatne książki o podobnych tematach.
Stiglitz miał swój mały udział w pojawieniu się się bańki na rynku nieruchomości, gdy w 2002 roku został zatrudniony przez Fannie Mae, aby wydać im pozytywną rekomendację i opinię, że nie mogą zbankrutować. Podobnie jak Paul Krugman, który w 2002 roku pisał, że Greenspan musi obniżyć stopy procentowe i zastąpić bańkę Nasdaq na bańkę na rynku nieruchomości.
Tak w istocie się składa, że słynni lewicujący ekonomiści, którzy zdają się kontestować obecny system, mimowolnie sami przyczyniają się do konserwacji jego ułomności. Nie inaczej było w przypadku greckim. Na początku 2010 roku Joseph Stiglitz został zatrudniony jako doradca rządu greckiego. Działało to na podobnej zasadzie jak w przypadku Fannie Mae – wybitna osobowość przekonuje świat o tym, że nie ma żadnych kłopotów:

Podstawowa kwestia brzmi: nie ma żadnego problemu dla Grecji, aby dokonała obsługi zadłużenia. Nawet przy zadłużeniu 130% PKB przy niskich stopach procentowych 1, 2% jest to niewielka wartość ich produktu krajowego brutto.

Na co wtrąca się Hugh Hendry, wybitny spekulant i przedsiębiorczy inwestor na rynkach finansowych, który dobrze zdaje sobie sprawę z sytuacji już na początku 2010 roku. I do profesora Stiglitza: „Halo, czy mogę coś Panu powiedzieć o świecie rzeczywistym?”
Warto zobaczyć ten klip:

 

Stiglitz próbuje odpowiadać, że Grecja „wcale nie jest krajem oszukującym” na swoim deficycie. No cóż… Ta Grecja to nawet bardzo porządna dziewczyna. Trudno, co robić?
Zacytujmy tutaj słowa samego Stiglitza w jego diagnozie kryzysu 2008 roku – „Istnieli ekonomiści, którzy dostarczyli politykom, bankierom i regulatorom wygodnej ideologii: zgodnie z tą ideologią polityka i działania, które podejmowali, miały przynieść korzyści wszystkim.”.
Stiglitz był właśnie takim ekonomistą w 2002, gdy twierdził, że Fannie Mae i Freddy Mac to porządne instytucje i stał się nim ponownie w 2010, gdy twierdził, że Grecja nie ma żadnych budżetowych problemów. Naturalnie błędy zdarzają się każdemu, aczkolwiek w przypadku Stiglitza zaskakujące jest to, że werbalnie kontestuje system, a faktycznie sprzyja jego utrzymaniu.

Wpis ukazał się też tutaj.

Update: Staszek Kwiatkowski rozwija temat.

Tags: , , , ,

Joseph Stiglitz w 2002: Fannie i Freddie miałyby upaść? Nie…

Posted by Mateusz Machaj on listopad 21, 2009
Mateusz Machaj / 2 komentarze

Joseph Stiglitz, wybitny współczesny ekonomista, laureat Nagrody Nobla, niedawno w Critical Review, które było poświęcone kryzysowi 2007/8 roku, stwierdził w tekście o tym „Kto zabił amerykańską gospodarkę”, że problemem współczesnego systemu są złe regulacje. A konkretnie możliwość finansowania kampanii politycznych przez firmy, które mają interes w korumpowaniu instytucji. Szczególnie tych regulujących działalność rynku finansowego. Ale po co korumpować urzędników, skoro można zamawiać analizy u Noblistów broniące systemu, budowanego na solidnej matematyce i rzekomo dobrej wycenie ryzyka, który w praktyce okazuje się domkiem z kart?

Dzięki Pierre’owi Lemieux dowiedzieliśmy się o tekście Stiglitza, pisanym w 2002 na zamówienie giganta Fannie Mae, który pokazywał zleconą Stiglitzowi analizę ryzyka związanego z działaniem Fannie Mae. A z tego właśnie tekstu szczególnie przypadły nam do gustu następujące cytaty:

Te rezultaty odnośnie standardu risk-based capital standard są uderzające: Sugerują, że na bazie historycznych danych ryzyko dla rządu z ewentualnego braku spłaty zobowiązań przez GSE [Government Sponsored Entreprise] jest praktycznie zerowe. Przy tych uderzających wnioskach warto zauważyć trzy potencjalne braki w tym standardzie. Żaden z tych potencjalnych braków nie wygląda na wystarczająco znaczący, aby podważyć podstawową konkluzję, że risk-based capital standard dostarcza znaczącą ochronę przed niewypłacalnością.
(…)
Warto zaznaczyć jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, analiza ryzyka związanego z Fannie i Freddy musi uwzględniać alternatywy. Przy braku Fannie i Freddie, ryzyko hipoteczne pozostawałoby w księgach banków i innych instytucji, które korzystałyby z percepcji, że są ZDuBU [Zbyt Duże by Upaść]. Fannie Mae i Freddie Mac są wśród największych finansowych instytucji w kraju. Nawet przy braku czarteru GSE prawdopodobnie korzystałyby ze swojego rozmiaru, ponieważ rząd interweniował w celu ratowania takich instytucji w przeszłości.
Po drugie i mówiąc ogólniej, Fannie i Freddie wymagałyby pomocy rządowej tylko w przypadku znaczącego spadku na rynku nieruchomości. Tak znaczący spadek z kolei pojawiłby się tylko w przypadku ogromnego wstrząsu gospodarczego. Niezależnie od struktury rynku hipotecznego rząd niemal na pewno zostałby zmuszony, aby interweniować na wielu rynkach – także nieruchomości – w takim scenariuszu. Przy aspiracjach społecznych do posiadania mieszkań i różnych metodach rządowego subsydiowania takiego posiadania rząd jest pośrednio wystawiony na ryzyko upadku rynku nieruchomości niezależnie od istnienia GSE.

A zatem, jakich rzeczy mogliśmy się dowiedzieć od Josepha Stiglitza w 2002?:

1. Fannie i Freddy są w zasadzie bardzo bezpiecznymi instytucjami. Szansa na ich bankructwo waha się miedzy 1 do 500 tysięcy a 1 do 3 milionów.

2. Rząd musi angażować się w interwencje na rynkach, ponieważ istnieje doktryna ZDuBU i społeczna percepcja, że niektóre instytucje są „zbyt duże by upaść”. A taka percepcja istnieje, ponieważ rząd interweniował w przeszłości. A interweniował, ponieważ istnieje taka percepcja. Natomiast percepcja istnieje, ponieważ w przeszłości interweniowano i tego się oczekuje…

May I finish? May I finish? Ok, I finished.

No cóż, z pierwszym się nie zgadzamy, bo dzisiaj nikt już się z tym nie zgodzi. Zresztą jednocześnie pokazuje to zgodnie z pracami Nassima Taleba jeden wielki fałsz współczesnych szacunków ryzyka, które są przedstawiane w bankach i poważnie traktowane przez instytucje regulacyjne, korzystające obficie z mainstreamowej ekonomii. A teza druga to klasyczny przykład błędnego koła interwencji państwowej. Koła napędowego błędnych inwestycji i powtarzających się kryzysów, dodajmy.
I kto zabił amerykańską gospodarkę?


– Ta Fannie to nawet bardzo porządna instytucja.
– Trudno, co robić.

 

UPDATE: Stiglitz nic się nie zmienił, czytamy tutaj i tutaj.

Tags: , , , ,