2 Girls 1 cupTwo girls one cup
2 girls 1 cuptwo girls one cup2 girls 1 cup2 girls 1 cup

Archive for grudzień, 2008

800miliardowy bankiet z okazji 700miliardowego planu Paulsona

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 23, 2008
Bez kategorii / 3 Comments

TheOnion uraczył nas przecudnym żartem na święta w związku z planami pomocowymi:

10 czołowych upadających firm krajowych uczciło siedmiusetmiliardową rządową pomoc ultra-ekstrawaganckim ośmiusetmiliardowym bankietem.

“Nigdy nie jest ideą prywatnych korporacji opieranie się na publicznym finansowaniu, ale nie bylibyśmy w stanie przetrwać kolejnego tygodnia bez odpuszczenia sobie i zrobienia tej masówki”, stwierdził prezes Merrill Lyncha John Thain komentując niedawne nabycie jachtu za 22 miliony dolarów. “Możemy tylko mieć nadzieję, że nie to nie za mało i nie za późno”

Trzy tysiące gości zostało przetransportowanych 750 osobnymi prywatnymi odrzutowcami na Karaiby, gdzie uczczono finansowy program naprawczy - który uratował ich firmy przed kryzysem subprime i który pozostawił tysiące Amerykanów bez mieszkań - przy użyciu czterotonowego kawioru Beluga, butelek Dom Pérignon, trzydziestosześciogodzinnych fajerwerków, a także dodatkowej pożyczki 200 miliardów by pokryć koszty gali oraz prywatnego koncertu legendy rocka Roda Stewarta dla każdego z uczestników.

“Cieszę się, że byliśmy wszyscy na tyle pokorni, aby zauważyć, że nie jesteśmy w stanie zrobić tego na własną rękę” - stwierdził Edward Liddy, szef AIG, siedząc w gorącej wannie wypełnionej szampanem Cristal i siedmioma tuzinami jajek przepiórek. “Będąc tak blisko katastrofy, decydujące jest zjedzenie przeze mnie tych czekoladowych trufli zapakowanych w dwudziestoczterokaratowe złoto, aby podnieść morale akcjonariuszy i pokazać wszystkich krytykom i niedowiarkom, że dajemy radę tak jak zawsze”

Goście zostali powitani przez autentycznych rozmiarów replikę Taj Mahal zrobioną z lodu.

Polecam, tłumaczenie niepełne i luźne.
Wesołego Święta, życzę.

Tags: ,

Gokouun o inorimasu!

Posted by Maciej Bitner on grudzień 20, 2008
Bez kategorii / 2 Comments

W czwartkowym Wall Street Journal można przeczytać dwa ciekawe komentarze dotyczące pomocy publicznej dla gospodarki amerykańskiej. Pierwszy odnosi się do ostatniej decyzji Fedu. Przypomnijmy – amerykański bank centralny obniżył stopy procentowe o 75 punktów bazowych, oświadczając, że będzie utrzymywał główną stopę (fed fund target rate) na poziomie między 0 a 0,25%. Ponadto w ramach quantitative easing Fed będzie dalej kupował papiery skarbowe i inne aktywa.

Autorzy komentarza niepokoją się przede wszystkim tym właśnie. Na obecną chwilę Fed posiada już bowiem aktywa kupione za 2,2 biliona dolarów i liczba ta powiększa się w astronomicznym tempie. Ben Bernanke wprawdzie utrzymuje, że gdy tylko na rynek wróci płynność i zaufanie, to, wykreowane głównie w ciągu ostatniego półrocza, setki miliardów dolarów wrócą z powrotem do banku. Komentatorzy jednak nie wierzą, że tak się stanie.

Trudno jest się z nimi nie zgodzić. Rezerwa federalna nader wybiórczo wypełnia swoje obietnice i nie odznacza się jakąś specjalną konsekwencją. Ostatnią decyzję banku poprzedziła informacja o inflacji w listopadzie, która spadła miesiąc do miesiąca aż o 1,7%. Gdyby w takim tempie spadała przez rok, to mielibyśmy do czynienia z deflacją na poziomie prawie 20%. Czy w takim razie tak odważna decyzja banku, który chce stabilizować ceny była uzasadniona?

Nie, przynajmniej w myśl oficjalnej retoryki Rezerwy Federalnej, która twierdzi, że nie patrzy na inflację mierzoną wskaźnikiem CPI lecz na tak zwaną inflację bazową, którą otrzymuje się po odfiltrowaniu cen charakteryzujących się najwyższą zmiennością (żywność i energia). Jest to uzasadnione tym, że polityka monetarna ma horyzont oddziaływania sięgający kilkunastu miesięcy, tak więc nie sposób właściwie reagować na gwałtowne zmiany cen o trudnym do ustaleniu kierunku. Jak jednak się okazało, można. Inflacja bazowa bowiem w listopadzie wcale się nie zmieniła.

W drugim komentarzu USA zestawione są z Japonią, która w latach 1992-99 stosowała intensywnie keynesowskie metody stymulowania gospodarki. Wypróbowano niemal wszystkie środki: roboty publiczne, subsydia dla małych firm, kredyty preferencyjne, wsparcie banków i ich klientów,  programy tworzenia zatrudnienia, zasiłki, inwestycje rządowe, wsparcie modernizacji rolnictwa itp. Nader niewiele zaś prywatyzowano, deregulowano, a podatki obniżano skąpo i chwilowo. W efekcie dług publiczny wzrósł z poziomu 68,6% PKB do 128,3%. W gospodarce zaś niewiele się ruszyło. Artykuł kończy się słowami: „Teraz mówi się nam, że podobny program wydatków publicznych – nowy New Deal – ożywi amerykańską gospodarkę. To jak to się mówi po japońsku <<powodzenia>>?”

Gokouun o inorimasu

good luck

 

Tags: , , , ,

Fed odpowiada Bloombergowi

Posted by Maciej Bitner on grudzień 17, 2008
Bez kategorii / 2 Comments

W zamieszaniu ostatnich dni (plan ratunkowy dla Wielkiej Trójki, spodziewane i w końcu z rozmachem zrealizowane cięcie stóp) bez większego echa przeszła informacja, że Fed w końcu odpowiedział na pisemne zapytania, które Bloomberg od kwietnia kierował pod jego adresem. Sprawa była  już u nas opisywana. Chodzi o to, że Rezerwa Federalna w ciągu ostatnich trzech miesięcy zakupiła aktywa za 1,23 biliona dolarów, powiększając swoje zaangażowanie na rynku do 2 bilionów. Ponadto zakupione papiery mają niższy rating niż AAA i wiadomo, że znajdują się wśród nich obligacje hipoteczne typu subprime.

Bank centralny bowiem nie zasilił rynku w płynność, biorąc w zastaw obligacje skarbowe, tak jak wielokrotnie zwykł to robić, lecz udzielił ogromnych kredytów instytucjom finansowym pomagając się im przy tym pozbyć niewygodnych aktywów. Wsparcie Fedu w tym roku ponad dwukrotnie przekracza wartość planu Paulsona, a nic nie wiadomo, komu zostało udzielone i jakie aktywa Fed dokładnie kupił. Taki stan rzeczy niepokoi nawet kongresmanów, którzy, ktoś mógłby powiedzieć, poczuli się dotknięci, jak dużą władzą dysponuje bank centralny, którego organy nie pochodzą z bezpośredniego wyboru. Demokratyczny kongresman David Scott powiedział kilka dni temu na posiedzeniu komisji finansów, że Fed „robi Amerykanów w bambuko”.

Rezerwa Federalna w końcu w piątek oficjalnie odmówiła udzielania informacji o szczegółach dokonanych w ostatnim czasie transakcji. Jej przedstawiciele tłumaczą, że są to informacje poufne, których ujawnienie w dodatku mogłoby wywołać dalsze wstrząsy w systemie finansowym.

Argumenty te mogą być pozornie przekonujące. Jednak bank centralny nie jest ani prywatną firmą, która ma swoje tajemnice handlowe, ani osobą fizyczną, która ma prawo do życia prywatnego. Jest to instytucja publiczna, która ma zapewniać przejrzystość i ład na rynku finansowym. Jako taką obowiązuje ją jawność, chyba, że mamy do czynienia z tajemnicą państwową. Jednak fakt, że jakaś firma udzieliła więcej złych długów, niż oficjalnie przyznaje, oszukując przy tym swoich akcjonariuszy, nie stanowi żadnej tajemnicy państwowej.

Zaburzenia zaś większe wywołuje przetrzymywanie niekorzystnych informacji. Nie zdziwiłoby mnie, znając mechanikę przepływu informacji w instytucjach państwowych, gdyby wykonawcy planu Paulsona też nie dysponowali wiedzą równą Fedowi. W ten sposób możne dojść do sytuacji, w której z pieniędzy podatnika będą zasilane konta instytucji, których bankructwo, (nawet mimo udzielanego wsparcia) jest bezsporne, tylko dlatego, że bank centralny ukrywa tę informację.

Tags: ,

Stóp cięcie gięcie

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 16, 2008
Bez kategorii / 4 Comments

No i ciach! Rezerwa Federalna obniżyła stopy do rekordowo niskiego poziomu, 0,25% (z wcześniejszego jednego procenta). Utopia kredytu społecznego bez wstrętnego lichwiarskiego oprocentowania już blisko. Gessellowcy wszystkich krajów łączcie się!

Przypomina się już case japoński, czy jeszcze nie? Nie? Zapewne dlatego, że w Japonii była relatywnie lepsza sytuacja niż w Stanach, bowiem zadłużenie nie było tak wysokie.

Tags: , ,

Russell Crowe popiera standard złota

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 16, 2008
Bez kategorii / 2 Comments

Tak naprawdę nie Crowe, tylko autentyczna postać, którą odegrał w “Pięknym umyśle”, czyli noblista z ekonomii John Nash.

Noblista wypowiedział się na niedawnej konferencji (październik - czy jakieś media o tym wspominały?) na temat obecnego kryzysu finansowego:

Nash powiedział, że takie finansowe kryzysy będą występować rzadziej, jeśli będzie istniał międzynarodowy standard pieniężny, taki jak standard złota, lub konkurencja między światowymi walutami, aby wstrzymać inflację i zapobiec nadużyciom na rynku nieruchomości. Wyraził także sceptycyzm co do programu rządowego jako propozycji ratunku.

“Mam wrażenie, że rząd nie jest w stanie zrobić niczego poza krótkoterminowym nastawieniem (…) Potrzebujemy naturalnej stabilności”

Nash stwierdził, że różne grupy interesu, które popierają keynesowskie, krótkoterminowe, teorie ekonomii sprzedały społeczeństwu tezę, że inflacja jest akceptowalna, że ‘zły pieniądz jest lepszy niż dobry pieniądz’. Ta teza poprowadziła do niebezpiecznych i złych kredytów mieszkaniowych - kredytów obstawiających, że wartość mieszkań będzie ciągle rosła i przynosiła zyski.

“Trzydziestoletnia pożyczka mieszkaniowa o stałym oprocentowaniu byłaby rozsądna przy standardzie złota”

Międzynarodowy standard pieniężny promowałby pieniądz lepszej jakości i mniejszą inflację.

Piękny umysł, czyż nie?

Okazuje się, że są w głównym nurcie ekonomiści, którzy zdroworozsądkowo podchodzą do obecnych problemów zamiast proponować nacjonalizację rynku finansowego, drukowanie bez końca pieniędzy i wprowadzanie ujemnego oprocentowania nominalnego.

Tags: , , ,

Konsultacje międzyresortowe

Posted by Juliusz Jabłecki on grudzień 11, 2008
Bez kategorii / No Comments

W ramach tzw. bazylejskiej umowy kapitałowej (przyjętej pierwotnie przez państwa grupy G-10 w 1988 r. i sukcesywnie nowelizowanej w 1996 r. i 2002 r.) banki zostały zobowiązane do przestrzegania ujednoliconych zasad obliczania adekwatności kapitałowej. Brzmi nieco skomplikowanie, ale w istocie chodziło o to, aby banki utrzymywały określony stosunek (8%) kapitału własnego do aktywów ważonych ryzykiem, przy czym regulacje bazylejskie precyzowały, co dokładnie mogło uchodzić za “kapitał własny” i jakie wagi ryzyka miały być stosowane do jakich aktywów. Obligacje państw OECD uznano za całkowicie bezpieczne i przypisano im wagę 0%, kredyty hipoteczne miały wagę 50%, a różne instrumenty strukturyzowane gwarantowane przez Fannie Mae i Freddi Mac 20%. Jeśli więc, na przykład, bank posiadałby kapitał akcyjny wart 10, a poza tym: obligacje rządu USA warte 100, kredyty hipoteczne warte 100 i MBS-y (mortgage-backed securities) gwarantowane przez Fannie lub Freddie warte 100, to współczynnik adekwatności kapitałowej wynosiłby:

10/(0*100+0,5*100+0,2*100)=14,3%

Od razu widać, że taki system był podatny na różne formy “arbitrażu kapitałowego”. Załóżmy np., że bank z naszego przykładu udzieliłby kolejnego kredytu kredytu hipotecznego na sumę 100. Wówczas - jak łato się przekonać - współczynnik adekwatności kapitałowej gwałtownie by się pogorszył:

10/(0*100+0,5*200+0,2*100)=8,3%

Ale wyobraźmy sobie, że nasz bank ma przedsiębiorczego prezesa, który wpada na pomysł, aby udzielony kredyt natychmiast sprzedać Fannie Mae. Transakcja przechodzi pomyślnie, a Fannie kupiony od banku kredyt rozparcelowuje na obligacje (MBS) i sprzedaje na rynku wtórnym. Rozpychając się na rynku łokciami, nasz bank skupuje całą emisję obligacji, powiedzmy za 100 (pomijamy tu oczywiście dla uproszczenia szereg opłat, prowizji itp.) i - po pozornie idiotycznym ruchu - kończy w tej samej sytuacji, w której był początkowo, tzn. z kredytem hipotecznym wartym 100. Zmienia się jednak współczynnik adekwatności, który w cudowny sposób rośnie do 11%, bo przecież to, co kiedyś było kredytem z wagą 50% teraz jest MBS-em z wagą 20% - voila!

No dobrze, ale po tym przydługim wstępie czas przejść do głównego tematu. Otóż instytucje amerykańskiego nadzoru finansowego - Fed, Departament Skarbu i FDIC - rozpoczęły pod koniec października konsultacje w sprawie zmiany systemu wag bazylejskich. Nadzorcy uważają, że skoro Fannie Mae i Freddie Mac zostały przejęte przez skarb państwa, to nie ma sensu dalsze utrzymywanie wagi 20% przy gwarantowanych przez nie aktywach i wartałoby obniżyć ją co najmniej do 10%. Aby wyrobić sobie jakiś pogląd na praktyczne znaczenie tego posunięcia wróćmy do przykładu naszego banku. Po “wypraniu” udzielonego kredytu hipotecznego współczynnik adekwatności kapitałowej wzrósłby do 14,3%, mimo że bank w żaden sposób nie zwiększył zabezpieczenia kapitałowego.

I niby nie ma w tym nic dziwnego: w końcu Fannie i Freddie zostały przejęte przez rząd USA, więc ich zobowiązania są teraz zabezpieczone przez skarb państwa (tzn. wszystkich podatników). Pytanie tylko, czy aby na pewno gwarancja państwa, które w ostatnim czasie stara się zagwarantować wszystko, co tylko można faktycznie warta jest tych dziesięciu punktów procentowych.

Prawdopodobieństwa bankructwa wybranych rządów

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 11, 2008
Bez kategorii / No Comments

Od blogera panika2008 otrzymałem linka do CDSów (Credit Default Swaps) na długi publiczne poszczególnych państw. Link do strony jest tutaj. Pozwalam sobie w tym miejscu przekleić tabelkę z CDSami:

Powiedzmy, że kupujemy 10 tysięcy dolarów długu publicznego danego kraju. Chcemy jednak się ubezpieczyć w razie jego bankructwa, które będzie oznaczało niemożliwość spłaty obligacji. Stąd kupujemy CDS czyli ubezpieczenie na wypadek tego zdarzenia. Im wyżej postrzegane jest prawdopodobieństwo bankructwa przez rynek, tym więcej należy rzecz jasna płacić za CDSa. I tak na przykład na dziesięciotysięczny dług argentyński ubezpieczenie kosztuje aż cztery tysiące. A więc prawdopodobieństwo jest postrzegane jako bardzo wysokie, aż 40,14% szansy na to, że Argentyna zbankrutuje. Kolejna na tej samej zasadzie jest Wenezuela (21,75%). Trzecie zaszczytne miejsce zajmuje Islandia z 10% (gdyż rząd przejął na siebie zobowiązania sektora prywatnego). W przypadku Polski mamy prawdopodobieństwo 2,45%.

Najlepiej w rankingu stoją Niemcy: 0,42% szansy. Następnie Japonia 0,5%, a potem Francja 0,59%. Czwarte miejsce poza podium (pierwszy raz w historii?) zajmują Stany Zjednoczone z 0,6% szansą na bankructwo (całkiem niezły wynik jak na wzrost zobowiązań publicznych o 60% PKB w przeciągu ostatnich miesięcy).

Ciekawa może się wydać również dynamika CDSów czyli ich wzrost w przeciągu ostatniego miesiąca. Największe wzrosty zanotowała Irlandia (przyrost o 114%), Austria, Grecja, Wielka Brytania (a jakże! SuperGordon w akcji), Belgia, Islandia, Włochy, a następnie USA, którym CDS przyrósł aż o 68%.

Ciekawe rzeczy, zachęcam do odwiedzenia tej strony.

Tags: , ,

Wariactwa ciąg dalszy: zwroty na obligacje wynoszą 0%

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 10, 2008
Bez kategorii / 3 Comments

Jak w tytule. Źródło: Bloomberg.

Panika, panika. Zwroty na obligacje wynoszą w zasadzie zero. Czemu ktoś miałby mieć obligacje amerykańskiego rządu, które przynoszą zero procent zamiast po prostu trzymać pieniądze?

Mamy dwa czynniki:
1. Zakupy obligacji są częścią interwencji przeprowadzanych przez światowe banki centralne zamierzające wspierać dolara i amerykański system finansów publicznych. Tak więc im nie zależy specjalnie na zwrotach.
2. Depozyt z pieniędzmi może być w najbliższym czasie mniej bezpieczny niż depozyt z obligacjami. Jeśli zaczną bankrutować banki, to zaczną przepadać depozyty. Obligacje natomiast mają zostać w pełni wypłacone przez rząd.

W każdym razie: ZIRP is here! (zero-interest-rate-policy). Witajcie w świecie bez lichwy. Cieszcie się przeciwnicy pobierania procentu. Smućcie się zwolennicy zdrowej ekonomii.

Tags: ,

Lewiatan ostrzy pazury na prawdomównych

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 09, 2008
Bez kategorii / 3 Comments

Jak informuje portal gazety:

Kryzys finansowy na Łotwie to już nie tylko problem spadającego PKB, produkcji czy sprzedaży detalicznej. Problemem jest, jak o tym mówić, by nie trafić za kratki. Dmitrijs Smirnovs trafił
(…)
Co pan takiego powiedział?

- W dyskusji, której zapis ukazał się na początku października w małej regionalnej gazecie “Venta Balss” w Ventspils, poradziłem ludziom, by nie trzymali oszczędności w bankach i w łotewskich łatach.

Faszyści się rozkręcają.
Za mocne słowa? Mówcie co chcecie, ale dla mnie zamykanie ludzi za wypowiedzi to faszyzm.
(hat tip Igor Belczewski)

Tags: ,

Bastiat o pomocy dla “wielkiej trójki”

Posted by Juliusz Jabłecki on grudzień 09, 2008
Bez kategorii / 1 Comment

Na łamach dzisiejszej Gazety Wyborczej Witold Gadomski rozprawia się z pomysłem przyznania funduszy pomocowych amerykańskim koncernom samochodowym General Motors, Chrysler i Ford, zwracając mimochodem uwagę, że podstawy ekonomicznej analizy interwencjonizmu i protekcjonizmu sformułował francuski austriak Frédéric Bastiat:

Na pytanie, jak daleko powinien pomagać rząd firmom, które znalazły się w trudnej sytuacji, nigdy nie ma dobrej odpowiedzi. Zawsze bowiem pojawiają się te same argumenty - że ogromne koszty społeczne bankructwa, że trudności są tylko chwilowe, że inni też pomagają. W dodatku często wchodzi w grę brutalny nacisk grup specjalnego interesu. Politycy, którzy odmawiają wsparcia źle zarządzanym firmom i zbyt pazernym związkom zawodowym, oszczędzają podatnikom wydatku z ich kieszeni. Ale podatnicy nie zdają sobie z tego sprawy, w przeciwieństwie do tych, którzy cierpią z powodu bankructwa firmy, której państwo odmówi pomocy. Mówiąc językiem XIX-wiecznego ekonomisty Frédérica Bastiata - politycy zwykle w takiej sytuacji bardziej przejmują się “tym, co widać”, niż “tym, czego nie widać”.

Przysłuchując się utyskiwaniom “wielkiej trójki” z Detroit, które zdają się mówić podatnikom “wprawdzie nie chcieliście kupować naszych badziewnych samochodów, ale my i tak sięgniemy do waszych portfeli”, warto zerknąć na słynną Petycję Bastiata, gdzie kpi on sobie z producentów świec narzekających na nieuczciwą konkurencję słońca.

Mainstream wariuje

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 08, 2008
Bez kategorii / 1 Comment

W obawie przed nadejściem tsunami deflacji kredytowej w prasie głównego nurtu zaczynają się pojawiać coraz bardziej szalone pomysły na wznowienie inflacji. W Financial Times (przetłumaczone na onecie) czytamy, że po obniżce stóp do zera procent banki centralne powinny nawet wymusić ujemne oprocentowanie:

Jeżeli ktoś chciałby obniżyć stopy procentowe jeszcze bardziej, można by, na przykład, wprowadzić daty ważności banknotów, zapewne w formie elektronicznej, bo dzisiejsze banknoty są bytami czysto wirtualnymi. Odnowienie byłoby opodatkowane – przynajmniej według takiej samej stawki, jak ujemne byłyby stopy procentowe. To zniechęcałoby ludzi do trzymania oszczędności w gotówce.

Przypomina to typowe utopijne propozycje oferowane przez Silvio Gesella, który miał obsesje na punkcie oprocentowania i chciał wprowadzać takie szalone pomysły, aby pieniądz ciągle tracił na wartości. Niektórzy w czasach kryzysu niestety są gotowi wybierać nieodpowiedzialnych ekonomistów pokroju Gesella zamiast poważnie rozważyć propozycję powrotu do standardu złota.

Czy to już oznaka pełnej paniki, czy jeszcze nie? Jeszcze rok temu taki tekst mógłby się ukazać w FT na pierwszego kwietnia. Inflacjoniści znowu są krok przed deflacjonistami. Tego w Japonii nie próbowano.

Tags: , ,

Sumienie agencji ratingowych

Posted by Juliusz Jabłecki on grudzień 07, 2008
Bez kategorii / 1 Comment

W dyskusjach o przyczynach aktualnego kryzysu często pomija się rolę agencji ratingowych. Zupełnie niesłusznie - bo  to przecież one oceniały pakiety sekurytyzowanych aktywów i sprawiały, że bankom opłacało się udzielanie pożyczek ludziom bez krzty wiarygodności. Takie kredyty mogły być potem przepakowane w transze, zaprawione paroma obligacjami, sprzedane i zaraz potem odkupione na rynku wtórnym tyle że z “nadmuchaną” oceną. Przed sprzedażą następowała właśnie kluczowa ocena mających trafić na rynek papierów wartościowych przez agencje ratingowe, takie jak Fitch Ratings, Moody’s czy S&P’s, przy czym za ocenę upłynnianych aktywów płacili sami zainteresowani, czyli banki. Niby cały układ przypominał niewinną formę zewnętrznego audytu, ale nie do końca… Np. sam Edmund Vogelius, wiceprezes Moody’s, tak postawił sprawę w artykule z 1957 r. poświęconym modelowi biznesowemu swojej firmy:

“Oczywiście nie możemy żądać zapłaty za ocenę papieru wartościowego. Oznaczałoby to bowiem przypisanie ceny samemu procesowi, a my nie moglibyśmy wówczas uniknąć zarzutów - które niewątpliwie zostałyby sformułowane - że nasze ratingi są na sprzedaż.”

Sprawy jednak przybrały nieco inny obrót i we wrześniu 2007 r. jeden z dyrektorów zarządzających Moody’s tak wyznał w wewnętrznej ankiecie:

Te błędy sprawiają, że wyglądamy albo na kompletnie niekompetentnych w dziedzinie analizy ryzyka kredytowego albo na takich, co sprzedali dusze diabłu za pieniądze, albo na mieszankę obu typów.”

Hat tip: Barry Ritholtz.

Budowanie socjalizmu to radość

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 06, 2008
Bez kategorii / No Comments

Od dawna podkreślaliśmy, że bank centralny ma w sobie potencjał socjalizacji gospodarki. Skoro jest w stanie kreować dowolnie pieniądze, to również jest w stanie dowolnie kreować pieniądze na spłatę długów, jak również jest w stanie dowolnie kreować pieniądze na całkowite zakłócanie procesu kalkulacji ekonomicznej i procedur bankructwa. Przekonaliśmy się o tym dobitnie w trakcie obecnego kryzysu, gdy w ciągu kilkunastu miesięcy Bernanke wraz z Paulsonem zbudowali socjalizm finansowy.

Niestety jednak socjalizm finansowy oznacza również przenikanie go do gospodarki “realnej”. Jeśli rynek finansowy przestaje należycie funkcjonować, to interwencja państwa rozpłynie się wkrótce na dalsze sektory gospodarki.

I właśnie czytamy o budowaniu socjalizmu w sprawie koncernów samochodowych.

Koncerny samochodowe z tzw. Wielkiej Trójki oświadczyły w czwartek, że zgodzą się na daleko posuniętą kontrolę państwa nad amerykańską branżą motoryzacyjną i podejmowanymi przez nią strategicznymi decyzjami w sprawie restrukturyzacji.

Tu kiedyś był dużo mniej regulowany rynek. RIP.

I na pocieszenie musical contribution z Kabaretu Olgii Lipińskiej:

Tags: , ,

Głos rozsądku wiceprezesa Narodowego Banku Czech

Posted by Maciej Bitner on grudzień 05, 2008
Bez kategorii / 7 Comments

We wczorajszym The Wall Street Journal w artykule Mojmira Hampla pod wymownym tytułem “Financial Strangulation?” (Uduszenie regulacjami finansowymi) pada kilka cennych słów krytyki wobec dalszego podporządkowania sektora finansowego państwu. 

Czeski bankowiec zwraca uwagę, że za mało mówi się obecnie o regulacji stóp procentowych w czasach sprzed kryzysu i nie zadaje się pytania, czy dostępne wtedy instrumenty nadzoru były właściwie używane. Przypomina, że rola państwa w sektorze finansowym już jest ogromna – jest on regulowany i nadzorowany o wiele bardziej niż większość pozostałych obszarów gospodarki. 

Szczególnie krytycznie Hampl patrzy na propozycje zmiany regulacji wysuwane w ostatnich dniach. Gdy wybucha pożar najpierw należy go ugasić, a potem ewentualnie zmieniać przepisy przeciwpożarowe. Bardzo niebezpieczne jest też przyjęcie dogmatu, że rynek finansowy jest dobrem publicznym. Konsekwencje takiego założenia mogą być dramatyczne i trudne do uświadomienia dla mieszkańca Europy Zachodniej, ostrzega Czech. Doświadczenia życia w kraju socjalistycznym pozwalają mu wyobrazić sobie, jakby to mogło wyglądać: 

Pewnego dnia, kiedy będziemy zmuszeni (…) płacić łapówki za otrzymanie karty kredytowej, kiedy wyciągi będą przybywać jedynie sporadycznie i z czteromiesięcznym opóźnieniem, kiedy będziemy stać w długich kolejkach, by być obsługiwani przez personel, który jest w banku jedynie w poniedziałki od 10 do 13 (z wyłączeniem godzinnej przerwy na lunch), kiedy będziemy świadkami strajków pracowników i zamykania na ten czas znacjonalizowanych banków, kiedy zobaczymy komitety kredytowe pełne nieruchawych urzędników państwowych i polityków, których miejsca pracy są pewne, dzięki złotym akcjom rządu w każdym banku – może wtedy zrozumiemy, co to znaczy zamienić sektor finansowy na sektor publiczny. 

Tags: ,

Społeczna funkcja bankructwa

Posted by Juliusz Jabłecki on grudzień 03, 2008
Bez kategorii / 8 Comments

W dzisiejszym wydaniu Financial Timesa doskonały komentarz Luke’a Johnsona pt. “Take the tough medicine of bankruptcy”, w którym czytamy m.in.:

“Sektor prywatny może sprawnie funkcjonować, dzięki temu, że nieustannie eliminuje te firmy, które nie potrafią sprostać rygorom rynku. Trzeba stracić pieniądze ulokowane w tonącej spółce (tak jak mnie się to przytrafiło – nawet o parę nawet razy za dużo), aby właściwie zrozumień ryzyko, jakie niesie za sobą inwestowanie w akcje. Popełnianie takich błędów to jedyny sposób, żeby się czegoś nauczyć i stawać się coraz lepszym.”

“Rynek jest niezwykle wymagającym przełożonym, jednak jego działanie cechuje logika, której tak często brakuje organom rządowym, które nie potrzebują stawiać czoła konkurencji i nie muszą obawiać się upadku, bo po prostu przywłaszczają sobie środki płynące z podatków.”

“Obawy budzi fakt, iż powstaje właśnie nowy ogromny należący do państwa kompleks przemysłowy. Czyżby miał on zastępować tracący na znaczeniu przemysł produkujący na potrzeby wojska? Obecnie zbyt wiele firm funkcjonuje tylko dzięki kontraktom z sektora publicznego, co w dłuższym okresie nie jest dobrym pomysłem na rozwój.”

“Dlatego też prawdziwym zagrożeniem, przed jakim stoi teraz Zachód nie jest recesja, ale powrót do nacjonalizacji, pełzającego socjalizmu, wzrostu liczby najrozmaitszych regulacji oraz angażowanie się państwa w gospodarkę. Ryzykujemy w ten sposób, że bez przerwy będziemy borykać się z zadłużeniem, słabą walutą, rozdętym, ale nietykalnym państwem opiekuńczym i niezdolnością do ponoszenia ofiar wynikających z pojawiającego się cyklicznie w gospodarce ostrego spowolnienia. Interwencje polityków rozregulowują rynki, co w dłuższym okresie doprowadzi do jeszcze poważniejszych problemów.”

I jak tu się nie zgodzić? Szkoda tylko, że na poprzedniej stronie tego samego wydania FT Nouriel Roubini przekonuje o konieczności utrzymania przez banki centralne stóp procentowych blisko zera, monetyzacji długu, skupu obligacji sektora prywatnego i kredytów hipotecznych. Ach ta dzisiejsza pełna eklektyzmu polityka koncernów medialnych…