2 girls 1 cupadipex without prescriptiontwo girls one cuppottery barn2 girls 1 cup video

nacjonalizacja

Lloyds Banking Group znacjonalizowany

Posted by Maciej Bitner on marzec 08, 2009
Bez kategorii / No Comments

Największy bank detaliczny w Wielkiej Brytanii został w piątek przejęty przez rząd. Przykro na to patrzeć, gdyż ta instytucja od 1765 roku była w rękach prywatnych i uchodziła za dość konserwatywnie zarządzającą ryzykiem. Przyczyną bankructwa jest fuzja z Halifax Bank of Scotland, który pociągnął w dół Lloyds’a, ogłaszając w zeszłym tygodniu ponad 10 mld funtów straty. Połączenie banków w styczniu 2009 było wymuszone przez rząd, który chciał w ten sposób uchronić HBOS przed upadkiem. Uchronił. Na dwa miesiące.

 

Tags: , ,

Nacjonalizacja prawie jak bankructwo

Posted by Maciej Bitner on marzec 06, 2009
Bez kategorii / 6 Comments

Czuję się zmuszony odpowiedzieć na polemikę Mateusza Machaja, powstałą w związku z moim wpisem, sugerującym, że rozsądnie przeprowadzona nacjonalizacja kilku większych instytucji finansowych, nie byłaby najgorszym rozwiązaniem. Jego argumenty sprowadzają się do założenia złej woli decydentów i krytyki własności państwowej, pomijając moim zdaniem istotę problemu.

Pragnę jeszcze raz zastrzec, choć wydawało mi się, że w moim tekście i autokomentarzau widać to wyraźnie, iż nie popieram nacjonalizacji w złej wierze. Jest rzeczą dla liberała oczywistą, że przejęcie na trwałe kontroli nad jedną z najważniejszych sfer życia gospodarczego przez państwo, to duży krok w stronę socjalizmu. Problemem jednak, który w tej dyskusji rozważamy, jest kwestia wyjścia z częściowego socjalizmu dokonywana, z konieczności, rękami rządu.

Są bowiem sytuacje, w których samo wycofanie się z interwencjonistycznych rozwiązań nie przyniesie, moim zdaniem, sprawiedliwego rozwiązania. Dobrą analogią dla naszego przypadku nie jest rolnictwo, lecz zadłużony system emerytalny, którego nie sposób od tak zlikwidować, pozostawiając emerytów na łasce losu.

Rozwiązanie, które zaproponowałem, jest bardziej rynkowe niż dokapitalizowywanie zagrożonych banków. Jeżeli za najmniej socjalistyczne uznać bankructwo, to nacjonalizacja jest zaraz po nim, gdyż bardzo je przypomina. Gdy bank upada, jego zobowiązania przejmuje FDIC, a aktywa są rozprzedawane innym instytucjom finansowym. Bank w stanie likwidacji działa, póki nie znajdzie się prywatny nabywca, co prędzej czy później następuje, gdyż FDIC często dopłaca do transakcji.

Co w takim razie, by się stało, gdyby wiele banków upadło? Na rachunku FDIC jest 19 miliardów dolarów, a wartość depozytów objętych gwarancją, to 4,76 biliona. Nie trzeba dodawać, że w takiej sytuacji brakującą różnicę pokryje rząd. Potrzeba zdobycia tego rzędu kwoty, w sytuacji, gdyby czołowe instytucje finansowe zbankrutowały, mogłaby być zaspokojona tylko przez FED. Wywołałoby to inflację i prawdziwe załamanie systemu finansowego.

Nacjonalizacja jest więc o tyle lepsza od bankructwa, że nie pociąga za sobą runu na depozyty i konieczności wypłat z gwarancji rządowych. W optymistycznym scenariuszu, przy szczerych intencjach władz, banki, po znacznym odchudzeniu i być może rozparcelowaniu, za parę lat zostałyby komuś sprzedane, czyli stało by się z nimi to samo, co w procedurze bankructwa. Najpoważniejszy problem, jaki tu widzę to zarządzanie bankami w okresie przejściowym. Naciski polityczne mogłyby bowiem je bardzo utrudnić, ze względu na silną presję na łagodną politykę względem kredytobiorców.

Pomoc dla prywatnych instytucji zaś tylko przedłuża niepewność i lęk przed bankructwem/nacjonalizacją. Udzielana jest na preferencyjnych warunkach, na czym korzystają akcjonariusze i zarządy banków, czyli ci, którzy są bezpośrednio winni zaistniałej sytuacji. Dawanie im pieniędzy uważam za naruszenie podstawowej zasady rynkowej współpracy, głoszącej, że każda osoba, która nie została przez nikogo wprowadzona w błąd, ponosi pełną odpowiedzialność za swoje decyzje ekonomiczne.

Tags: , ,

Nacjonalizacja jest gorsza niż program pomocowy

Posted by Mateusz Machaj on luty 26, 2009
Bez kategorii / 6 Comments

Stukając i wykańczając swoją pracę, otrzymałem linka do tekstu Macieja Bitnera o wyższości nacjonalizacji systemu bankowego nad programami pomocowymi służącymi dotowaniu banków.  Czytamy, że “W obu przypadkach bowiem mamy do czynienia z konfiskatą własności na masową skalę, ale nacjonalizacja banków da szybszy efekt i może pociągnąć za sobą jakąś głębszą reformę.”

Nacjonalizacja banków da szybszy efekt, ale jaki efekt? Efekt sprawnego i szybkiego zniszczenia resztek mechanizmu konkurencji między instytucjami finansowymi?

Nacjonalizacja na pewno pociągnie za sobą jakąś głębszą reformę, ale jaką reformę? Nie sądzę, że by była to reforma wolnorynkowa, skoro jeśli ona byłaby celem, to żadnej nacjonalizacji przeprowadzać nie trzeba.

Analogicznie można by rozumować w przypadku wszystkich innych dotowanych branż. Weźmy sobie na przykład rolnictwo. Czy naprawdę dopłaty są dużo gorszym rozwiązaniem niż nacjonalizacja ziemi i całego rolnictwa? A przecież nacjonalizacja ziemi da szybszy efekt i pociągnie za sobą jakąś głębszą reformę, czyż nie?

Programy pomocowe są wysoce nieefektywne i niszczą sprawne funkcjonowanie mechanizmu rynkowego. Ale cały czas mamy dalej mechanizm rynkowy. Mimo że banki dostają dotacje, cały czas dobrze prosperujące przedsiębiorstwo bierze kredyt w zależności od oczekiwanej zdolności kredytowej. W momencie nacjonalizacji sektora bankowego przestaje to grać jakąkolwiek rolę, a kredyty będą przyznawane znajomym królika. Perfekcyjne biurokratyczne zarządzanie dyrektywami, a nie ekonomiczną kalkulacją, wyprze jakąkolwiek sensowną wycenę rynkową. Także zdecydowanie nacjonalizacja to najgorsze co nas może spotkać.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że programy pomocowe, jeśli bedą odpowiednio duże (a takie są), de facto poprowadzą do tego samego co nacjonalizacja (i na to obecnie wygląda).

Tags: ,

Nacjonalizacja niektórych banków może być konieczna

Posted by Maciej Bitner on luty 23, 2009
Bez kategorii / 6 Comments

Tymi słowami poparcie dla tymczasowej nacjonalizacji kilku amerykańskich banków wyraził Alan Greenspan. Projekt ten zdobywa coraz więcej zwolenników pośród polityków republikańskich, a w piątek projekt poparł demokratyczny przewodniczący senackiej komisji bankowej Christopher Dodd. Co oznaczałby taki krok?

Wydaje się, że przejęcie ciężaru odpowiedzialności za system finansowy przez rząd tymczasowo mogłoby przywrócić zaufanie na rynku. Poprawiłoby to sytuację na rynku akcji i towarów i z pewnością zaszkodziło złotu. Gdyby amerykanie zdecydowali się na ten krok, to mogłoby podążyć za nimi kilka państw europejskich.

W szczególnie trudnej ostatnio sytuacji znalazła się Austria, której banki są bardzo zaangażowane kapitałowo w Europie Wschodniej i Południowej. Aktywa ulokowane przez nie w tych regionach wynoszą około 300 mld euro. W dużej części są to pożyczki w walutach obcych np. na Ukrainie połowa kredytów udzielanych była w dolarach. A sytuacja u naszego wschodniego sąsiada nie przedstawia się różowo. Hrywna straciła w ostatnim roku 60% wartości, PKB w styczniu spadł o 20% (ogłaszanie danych za kolejne miesiące wstrzymano pod pretekstem zmiany częstotliwości raportowania, by nie wywoływać paniki, jak gdyby mogło to coś pomóc), a ceny o 20% wzrosły. W takich warunkach sporo kredytów może być trudnych do odzyskania.  Reiffeisen Bank, posiadający 80% kredytów na wschodzie, może rozpocząć niechlubną sztafetę w Europie, jeśli Amerykanie pierwsi zaczną nacjonalizować.

Nacjonalizacja w Ameryce, choć trudna do przełknięcia dla kogoś o liberalnym nastawieniu, może nie być najgorszym rozwiązaniem. Banki, o których mówi się w tym kontekście, wyrosły na dalekoidącej opiece nadzoru i rządu na tyle, że jeśli nie ma zgody na ich bankructwo, trudno wyobrazić sobie, by przestały odgrywać decydującą rolę w systemie finansowym. Dlatego nacjonalizacja ich i podział mógłby być dobrym rozwiązaniem. Jest to ruch w przeciwnym kierunku niż wymuszone fuzje, które prowadzą do powstania jeszcze większych kolosów. 

Tags: , , , ,

Bandyci w amerykańskim rządzie

Posted by Mateusz Machaj on listopad 03, 2008
Bez kategorii / 12 Comments

Chcecie rozwścieczyć sie do granic możliwości? To polecam poniższy filmik:

Szczególnie dla libertarian-masochistów.
Słusznie ktoś w komentarzach do klipu zauważył - potrzebny jest rok 1776 i obalenie tego reżymu.

(Kolejny dowód na to, że lepiej zainwestować w sejf, albo gdzieś głęboko dobrze w domu schować swoje złoto przed tymi rabusiami)

Tags: ,

Paulson: mam plan

Posted by Mateusz Machaj on październik 24, 2008
Bez kategorii / 4 Comments

Kolejny (wykonam go sam). Kontynuując budowę faszyzmu w Stanach Zjednoczonych państwo amerykańskie będzie nacjonalizować lokalne banki. Wszystko po to, aby znowu uruchomić bańkę kredytu.
Wśród inwestorów widać trzy zupełnie różne reakcje. Jedni zasłaniają uszy, inni oczy, a jeszcze trzecia grupa ziewa.

Mały appendix: jeśli giełda będzie dalej spadać, to znaczy, ze plan odniósł sukces, który został już dawno zdyskontowany, a teraz są nowe spadki i potrzeba kolejnego planu.

Tags: , , ,

Towarzyszu Bush, jak się macie?

Posted by Mateusz Machaj on październik 23, 2008
Bez kategorii / 5 Comments

Bezcenne. Hugo Chavez, jedno z wcieleń socjalistycznego szaleństwa mówi:

Ile razy mnie krytykowali za znacjonalizowanie firmy telefonicznej. Mówią ‘Państwo nie powinno się w to włączać’. Ale teraz nie krytykują Busha za nacjonalizowanie… największych banków na świecie. Towarzyszu Bush, jak się macie?

No właśnie, co tam słychać na socjalistycznym Wall Street?

Tags: , ,