Wielu z Was prosiło nas w swoich listach, byśmy odpowiedzieli na to pytanie. Nie pozostając obojętnym na sprawy bliskie naszym Czytelnikom, zespół specjalistów Instytutu Misesa zebrał się w trybie nadzwyczajnym, by już po kilku nieprzespanych nocach odnaleźć odpowiedź. Gdyby kryzys był piosenką, to brzmiałby tak:
Powyższy klip stworzony został przy pomocy nowatorskiego programu Microsoft Songsmith, który potrafi samodzielnie skomponować podkład muzyczny do nagranej wcześniej ścieżki wokalnej.
W tym przypadku zamiast zapisu ścieżki wokalnej do programu wgrano wykresy cen akcji różnych spółek giełdowych. Ci z Państwa, którzy w odpowiednim czasie zashortowali akcje Lehman Brothers i innych bohaterów klipu, na pewno nie odmówią sobie przyjemności zatańczenia w jego rytm.
Z obowiązkowym kieliszkiem Dom Pérignon rocznik ‘53 w ręce, rzecz jasna.
Gratulujemy zwycięzcy konkursu na następnego Mistera Ameryki. Zostanie nim Barack Obama. Kolejne zwycięstwo “demokracji” i wszyscy wracają do domu naiwnie myśląc, że mają na cokolwiek wpływ.
Tak, ten sam Obama, którego czołowi sponsorzy to lobbyści Goldman Sachsa, JP Morgana, Citigroup, Morgana Stanleya, a także Lehman Brothers i Fannie Mae. Filarów współczesnej oligarchii finansowej, która doprowadziła USA na skraj zapaści. Tak ten sam, który popiera interwencję w Iraku i w Afganistanie.
Ten sam Obama, który nie przejmuje się tym, że Medicare, Medicaid i Social Secutiry wkrótce rozsadzą budżet Stanów Zjednoczonych. Tak, ten sam, który popierał Plan Paulsona.
Tak, ten sam, który popierał pożyczanie w sektorze subprime, jakie doprowadziło do obecnego kryzysu (i w ten sposób wykreował sobie sfrustrowany czarny elektorat, tracący obecnie mieszkania).
Ten sam, na którego nie chcą głosować lewacy z counterpunch, bo nie chcą popierać jego mafijnego kartelu.
Jak to było z tymi “zmianami”? Ile trzeba ludziom nawciskać, nawmawiać i napowtarzać ludziom słowa “zmiana”, żeby się nic nie zmieniło?
Stay tuned. Bankrutującego amerykańskiego projektu welfare-warfare state już wkrótce ciąg dalszy.
Ludziom, którym chciało się przepychać do urn gratulujemy wytrwałości w bezsensownym działaniu.
A dla rozsądnych ludzi: póki co siedźmy jak na grochu i miejmy nadzieję, że Izrael nie zbombarduje Iranu. Bush urzęduje do 15 stycznia. Do tego czasu może wydarzyć się jeszcze wiele, a Izrael może ten okres przejściowy wykorzystać dla swoich celów.
Pamiętacie Lehmana, który musiał upaść z powodu angażowania się w ryzykowne swapy i zobowiązania, których nie jest w stanie pokryć?
Warto by zajrzeć do raportu o instrumentach pochodnych za pierwszą połowę 2008, publikowanego przez Office of the Comptroller of the Currency (OCC), który na bardzo ogólnym poziomie pokazuje jak wyglądają księgi wielkich banków. A oto obrazek wycięty z takiego raportu:
Jak widać swapy over-the-counter Lehmana, wśród których mogłaby być finansowa broń masowego rażenia, opiewają na 17 miliardów dolarów. W porządku, ale numer jeden na tej liście, czyli JP Morgan ma ich nominalnie… 3400 razy więcej, jakieś 59 bilionów. Następni są Bank of America (bank, z którym ponoć styczność ma co druga rodzina w USA) z 26 bilionami i Citigroup z 21 bilionami (a gdzie jest Goldman Sachs ja się pytam?).
Nie wiemy oczywiście co dokładnie jest zabójczego i śmiertelnego w tych księgach, ale wiemy jak dużo większe są te swapy od tego co miał Lehman. A skoro są odpowiednio większe, to i zakres toksycznego śmiecia może być dużo, dużo większy.
Yippee! You can’t see me, but I can you.
W ramach przerywnika:
A wracając do sedna. Przy Lehmanie, Bear Sternsie, Washington Mutual, czy nawet Wachovii (4 miejsce na liście), nasza główna trójka wygląda jak Zombie gigant przez duże “Z”.
Co więcej, zauważmy pewną drażliwą prawidłowość:
1. Bankrutuje Merrill Lynch, przejmuje go Bank of America.
2. Bankrutuje Bear Sterns, przejmuje go JP Morgan.
3. Bankrutuje Washington Mutual, przejmuje go JP Morgan (ta procedura była wyjątkowo skandaliczna).
4. Upada Wachovia, ma ją przejąć Citigroup, a ostatecznie wygrywa Wells Fargo (6 miejsce na naszej liście).
Te instytucje same mają toksyczne aktywa (i pewnie dużo więcej) i są w kłopocie, a stać ich ponoć na taki wykup. Peter Schiff żartował sobie nawet, że BoA, który jest w głębokich tarapatach kupuje bankruty, bo liczy na to, że zgodnie z doktryną ZDuBU (Zbyt Duży by Upaść) jak sami zbankrutują będą mieli jeszcze większe szanse na to, że państwo ich wspomoże.
Wielkie zombie wyjadają resztki życia z innych zombie. Kosztem akcjonariuszy rzecz jasna. Na przykład WM bankrutuje, a JP Morgan dostaje jego bazę bankowości detalicznej i poprawia sobie w ten sposób w księgi. Nie ma standardowej likwidacji, procedury bankructwa, a akcjonariusze dostają figę z makiem.
Te fakty uświadamiają nam również jeszcze jedną rzecz. Władze USA prędzej doprowadzą do bankructwa wszystkiego innego co żyje w biznesie, prędzej pozwolą na osiągnięcie przez Dow Jonesa 1000 punktów, będą łamać przy tym wszelkie możliwe przepisy, albo i nawet jak będzie trzeba, to prędzej doprowadzą do hiperinflacji, niż pozwolą na to, aby te Zombie upadły.
Hello, czy to już faszyzm? Are we there yet?
Na kilka godzin przed kolejnym głosowaniem planu Paulsona warto przypomnieć, że Paulson jest osobą, która była szefem Goldman Sachsa. Banku inwestycyjnego, który powinien już dawno zbankrutować, ale “pod opieką” Fed przekształca się obecnie w bankowość detaliczną.
Goldman to jeden z pięciu banków inwestycyjnych, które powinny zostać zatopione. Pozostałe to Bear Sterns, Lehman Brothers, Merrill Lynch oraz Morgan Stanley. Prowadziły najbardziej ryzykowne operacje finansowe, a w szczególności pomogła im w tym ekipa regulacyjna rynku finansowego, gdy w 2004 dała im zielone światło na prowadzenie szalonych operacji finansowych w trakcie fikcyjnego boomu mieszkaniowego.
Dowiemy się o tym z ciekawego klipu New York Timesa:
Paulson był w 2004 roku obecny w tworzeniu tego całego bałaganu. I to on właśnie prowadził firmę, która powinna zejść na dno, a nie dostawać publiczne pieniądze (wtedy był po drugiej stronie, dzisiaj jest urzędnikiem, a teraz jego firma skupiła śmieciowe obligacje i chce mu je z radością sprzedać). To również pokazuje, że o tym programie ma decydować człowiek, któremu w najmniejszym stopniu powinno się powierzać taką odpowiedzialność.
Podsumujmy plan sarkastycznymi słowami Jay Leno: przegrany prezydent wraz z przegranym Kongresem będą wprowadzać w życie plan przegranego szefa Skarbu, który ma dotować 700 miliardami przegrane firmy. No dlaczego cokolwiek miałoby tu pójść źle?
Albo powrócimy do standardu złota i własności prywatnej, albo dalej będziemy bawić się w tym bałaganie, w którym dzisiaj jesteśmy i żadne żonglowanie publicznymi pieniędzmi tego nie zmieni.