2 girls 1 cupadipex without prescriptiontwo girls one cuppottery barn2 girls 1 cup video

Archive for październik, 2008

Co może nam powiedzieć rynek obligacji, raz jeszcze.

Posted by Mateusz Machaj on październik 31, 2008
Bez kategorii / 16 Comments

W dwóch poprzednich wpisach, tutaj i tutaj, zastanawialiśmy się co to za dziwota dzieją się na rynku obligacji amerykańskich, że rosną zwroty na obligacje indeksowane inflacją i są wyższe niż na normalne obligacje, nieindeksowane. Co zdawałoby się sugerować, że przedsiębiorcy mają oczekiwania deflacyjne (gdyż oficjalna deflacja cenowa pomniejszy zwroty na te obligacje). Jedno z rozwiązań podsunął w komentarzach Szymon Chrupczalski. Ponieważ jest ciężko przedsiębiorcy, oczekują prawie zerowego zwrotu realnego. Do tego oczekują oficjalnej inflacji minus pół procenta (sztucznie obniżonej przez rząd aż do deflacji), a rzeczywistej inflacji 2%. Dlatego stopa zwrotu nominalna na obligacje amerykańskie wyniosłaby około 2,5%, a na indeksowane 3%. Scenariusz dość sensowny, chociaż jedna rzecz w nim nie gra. Skoro oczekiwana jest inflacja 2%, to obligacje nie powinny być najbezpieczniejszym aktywem, lecz w grę powinny wchodzić także aktywa twarde, to znaczy zwroty na zwykłe obligacje nieindeksowane również powinny wzrosnąć, a inwestorzy nie powinni oczekiwać realnego zwrotu bliskiego 0%.

Ale dobrze mieć pod ręką Juliusza Jabłeckiego, który z kolei podsunął mi, że TIPS (czyli obligacje indeksowane) nie są tak płynne jak standardowe obligacje amerykańskie, których jest dużo więcej i które stanowią dużo większą część rynku. I właśnie ta płynność może wpływać na ich cenę. O tym traktuje niniejszy tekst (pdf).

A zatem jeśli rośnie żądanie wyższego zwrotu na obligacje indeksowane, to nie musi to mieć nic wspólnego z oczekiwaniami deflacyjnymi/inflacyjnymi. Zresztą zdaje się to także potwierdzać fatalną zgodność z rzeczywistością - tak liczone oczekiwania inflacyjne okazują się być zupełnie nietrafione i mają się nijak do rzeczywistej cenowej inflacji.

Stąd przyjmijmy scenariusz płynnościowy. Załóżmy, że inwestorzy zaczynają żądać wyższych zwrotów na obligacje indeksowane. Skoro żądają wyższych zwrotów, to oznacza, iż obawiają się, że mogą mieć kłopoty z ich upłynnieniem. Dokąd to nas prowadzi? Znowu do scenariusza default, czyli częściowego zrezygnowania amerykańskiego rządu ze spłaty obligacji. Jeśli taka obawa się pojawia, to najpierw dotyka aktywów mniej płynnych, czyli TIPS. W tej koncepcji wkrótce ta obawa powinna się przenieść na rynek standardowych obligacji amerykańskich i powinniśmy obserwować zwiększenie zwrotów na nie.

Wkrótce się przekonamy. Przedmiotem dyskusji nie jest bowiem kwestia, czy Stany Zjednoczone spłacą swój dług. Przy tym systemie to pytanie nie ma nawet sensu - Stany nie spłacą swojego długu, ponieważ najzwyczajniej świecie nie są w stanie, a do tego dług ten rośnie w coraz większym tempie. Kwestią sporną pozostaje, kiedy niewypłacalność stanie się faktem (możną ją zastąpić hiperinflacją jak w scenariuszu Weimar), co zniszczy rynek amerykańskich obligacji i amerykańskiej waluty (na rzecz kruszcu zapewne). Także pytanie nie brzmi “czy?” tylko “kiedy?”.
Może za trzy lata, może później. Ja w każdym razie nie byłbym na tyle odważny, by temu systemowi dać więcej niż 30 lat.

Zabawny filmik

Posted by Mateusz Machaj on październik 31, 2008
Bez kategorii / 7 Comments

A propos mantry ekonomicznej oferowanej przez modele makroekonomiczne Łukasz Szostak podesłał mi zabawny filmik:

Najlepsza jest końcówka: “Czyli skoro te pieniądze nie mają pokrycia w złocie, to w sumie są nic nie warte?…”

Bear Rally

Posted by Maciej Bitner on październik 31, 2008
Bez kategorii / 3 Comments

Wygląda na to, że mamy przerwę w spadkach. Na rynkach międzybankowych nastąpiło pewne uspokojenie, a rynki akcji, walut i towarów podążyły w kierunku typowym dla czasów przedkryzysowych – dolar w dół, surowce i akcje do góry. Najmocniej tam, gdzie były największe starty np. giełda w Budapeszcie wzrosła wczoraj o ponad 14%. Jak długo to potrwa, nim wrócimy do spadków, które, w obliczu nadciągającej recesji i spadających wciąż cen domów, są przecież niemal pewne?

Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Marc Faber w poniższym krótkim wywiadzie. Jego zdaniem akcje będą rosnąć jeszcze przez jakieś trzy miesiące, 20% od ostatnich dołków, a potem nastąpi kolejna fala przeceny. Choć ten człowiek jest nadmiernym pesymistą (trudno się zgodzić, że Stanom grozi wariant Zimbabwe; przy okazji, czy któryś z czytelników wie jaki jest światowy rekord inflacji w skali roku?) i trochę samoukiem, miło słuchać, jak pastwi się nad Benem, którego nie zatrudniłby, jak mówi, nawet jako swojego ogrodnika. Polecam:

Faber Says Fed, Treasury Have Made Markets More Volatile

Greenspan odkrył lukę w swojej ideologii

Posted by Mateusz Machaj on październik 30, 2008
Bez kategorii / 7 Comments

Wiem, że przesłuchanie Greenspana już było kilka dni temu, a myśmy zajmowali się trochę innymi sprawami. Pozwolę sobie jednak do tego przesłuchania powrócić, które wielu ludzi wskazuje jako na przykład przyznania się przez papieża wolnego rynku do błędu (ciekawy to “wolny rynek”, gdzie nie decyduje rynek tylko Greenspan). Greenspan opowiadał jak to odkrył “dziurę” w swojej ideologii.

Postanowiłem trochę uszczegółowić wypowiedzi Greenspana dotyczące kryzysu i je przekształcić tak by były łatwiejsze do zrozumienia:

“Odkryłem poważną lukę w swojej ideologii. Okazało się, że moja naiwna wiara w to, że można bez konsekwencji obniżać stopy procentowe była zupełnie chybiona. Naiwnie wierzyłem w to, że jak się będzie drukować pieniądze na zabezpieczanie banków, to będą działać odpowiedzialnie. Myślałem, że jak będziemy agresywnie promować rezerwy częściowe w bankach, to banki nie będą z nich korzystać. Myślałem, że jak będziemy płacić bankom za udzielanie głupich kredytów, to one nie będą ich udzielać. Myślałem, że jak państwo zapewni wykupywanie bankrutów za pieniądze podatnika, to nikt nie będzie bankrutował

No właśnie. A ja myślałem, że jak w lecącym samolocie uszkodzi się wszystkie silniki i skrzydła, to wcale nie spadnie. Odkryłem poważną lukę w swojej ideologii. Nie wiem jeszcze jak bardziej poważną i trwałą.
No naprawdę nie wiedziałem, że jak będę ludziom płacił duże pieniądze za śmiecenie na ulicy, to oni zaczną na nią wysypywać śmieci. To wina braku odpowiednich regulacji.

Dobrze, rozumiem. Oblałem instalację benzyną.

No, ale dlaczego ta instalacja się zapaliła?

Tags: , ,

Szósty zmysł remake

Posted by Mateusz Machaj on październik 30, 2008
Bez kategorii / 2 Comments

Ponoć szykuje się już wkrótce premiera remake’u Szóstego Zmysłu. W roli chłopaka ma wystąpić Ben Bernanke. Henry Paulson ma zastąpić Bruce Willisa. Film ma być przerobiony pod kątem kryzysu. Pamiętacie kultową scenę?:

Ben Bernanke: I see dead banks.
Dr. Henry Paulson: In your dreams?
[Ben shakes his head no]
Dr. Paulson: While you’re awake?
[Ben nods]
Dr. Paulson: Dead banks like, already broke? Taken in by Federal Deposit Insurance Company?
Ben: Walking around like regular firms. They don’t see each other. They only see what they want to see. They don’t know they’re dead.
Dr. Paulson: How often do you see them?
Ben: All the time. They’re everywhere.

Krytycy zdają się być zachwyceni. Ponoć najlepszą innowacją i zmianą w stosunku do oryginału jest scena, gdy Ben w fazie furii z nożyczkami w rękach tnie wszystko co się da dookoła. Niestety z mizernym skutkiem. [spoiler] W dodatku na końcu filmu okazuje się, że Paulson też jest bankrutem [koniec spoilera].

Jeszcze o poniższym wykresie - czy USA spłacą dług?

Posted by Mateusz Machaj on październik 30, 2008
Bez kategorii / 10 Comments

Mały dodatek do tego co napisałem. Wzrosty TIPS powyżej poziomu UST wskazują na to, że inwestorzy na rynku oczekują deflacji cenowej (spadku CPI). Patrząc na obecne liczby oczekują spadku CPI o jakieś pół procenta.

Ale riposta może być następująca: jeśli CPI ma spadać, to z kolei zwroty na UST (pomarańczowe) powinny zbliżyć się wyraźnie do zera. W końcu, jeśli ma spadać CPI, to musi spadać akcja kredytowa, musi się kurczyć opłacalność zobowiązań i rosnąć niepewność. To oznacza, że UST powinny być postrzegane jako bezpieczne aktywa i inwestorzy powinni panikować i je zacząć kupować i obniżyć zwroty na nie blisko zera. Także taki wzrost TIPS miałby sens, gdyby nominalne zwroty na UST poszły wyraźnie w dół. Tak się nie stało.

Widzimy pewną anomalię. Rynek przewiduje deflację cen, ale jednocześnie żąda wysokich zwrotów za obligacje amerykańskie. Zazwyczaj bywało jedno albo drugie. No właśnie, zazwyczaj. Rząd amerykański zazwyczaj spłaca swoje zobowiązania. I tu może tkwić odpowiedź na rozwiązanie zagadki. Rynek przewiduje deflację cen i dlatego TIPS rosną wyraźnie, a UST nie spadają tak bardzo, ponieważ rynek liczy się z faktem, że rząd amerykański może nie zdecydować się na spłatę swoich zobowiązań i dlatego obligacje amerykańskie nie są już przez rynek postrzegane już jako super bezpieczne.

Co to oznacza? Zakładając, że oczekiwania przedsiębiorców się sprawdzą, mamy następującą kolejność rzeczy: deflacja kredytu, mała deflacja cenowa, kiepskie zarobki na giełdach, no i argentynizacja długu amerykańskiego, czyli rezygnacja ze spłaty części zobowiązań (scenariusz realny moim zdaniem). A jeśli tak, to będzie to specyficzna deflacja - bo deflacja ze wzrostem cen złota, które zastąpi prawdopodobnie na rynku obligacje amerykańskie jako bezpieczne aktywo.

Tags: , , , ,

Rynek obligacji wariuje i widzi w powietrzu deflację cenową!

Posted by Mateusz Machaj on październik 29, 2008
Bez kategorii / 6 Comments

Już nawet nie kredytową, tylko deflację cenową to znaczy spadki CPI!

Tyler Cowen, Greg Mankiw i Robert Murphy rwą sobie włosy z głowy, zastanawiając się co jest grane na rynku obligacji. A oto i stopy zwrotu:

Wyjaśniam o co chodzi. Na czerwono pięcioletnie obligacje amerykańskie - stopy zwrotu spadają. Ludzie rzucają się na nie jako na bezpieczne aktywa oczekując przy tym małej inflacji. Przez to podbijają ich ceny i spada na nie stopa zwrotu.

Na niebiesko obligacje amerykańskie TIPS (Treasury Inflation-Protected Securities), które są dodatkowo indeksowane o wskaźnik CPI. Czyli jeśli na przykład zwrot na obligacje wyniósł 2%, a inflacja notowana przez rządową BLS wyniosła 3%, to Treasury mi ma zapłacić 5% zwrotu.

Jak widać od momentu pojawienia się TIPS między zwrotem na TIPS a standardowym na UST widzimy lukę. Ta luka to mniej więcej oczekiwana przez rynek wysokość oficjalnego wskaźnika CPI. Do 2008 roku wszystko wyglądało normalnie. Teraz w przeciągu ostatniego czasu rynek zwariował.

Zwroty na TIPS są nominalnie wyższe od zwrotów na UST. Zwrot na UST wynosi 2,71, a zwrot na TIPS 3,15. Co to oznacza? Że jeśli na przykład wzrost CPI wyniesie 0%, to i tak zarabiam więcej na posiadaniu obligacji TIPS (które mnie zabezpieczają na wypadek oficjalnej inflacji). Jeśli rynek oczekuje dodatniego wzrostu CPI, wtedy odzwierciedlone to zostaje w dyskoncie, które do tej pory normalnie przez ostatnie lata istniało.

Teraz to dyskonto zrobiło się ujemne. Co to oznacza? Ano oznacza, że rynek nie widzi wzrostów CPI. Przeciwnie, zdaje się widzieć spadki CPI, czyli deflację cenową. Prawo jednej ceny mówi wyraźnie, że różnica między TIPS a UST musi wynosi oczekiwany poziom wzrostów CPI. A jeśli jest to dyskonto ujemne, to wygląda na to, że rynek widzi w przyszłości deflację cen (pomijam kwestię czy ma rację).

Murphy próbował to tłumaczyć twierdząc, że rynek nie wierzy oficjalnym wskaźnikom inflacji, które będą publikowane przez rządową BLS i dlatego inwestorzy żądają większego nominalnego zwrotu na TIPS. Wszystko w porządku, ale zwrot na TIPS nominalnie nie może wzrosnąć aż ponad wzrost na UST, bo to by oznaczało, że rynek oczekuje ujemnej publikacji przez BLS. Zresztą Murphy już zmienił zdanie.

Rynek obligacji zwariował, a inwestorzy przewidują deflację cenową. Jeśli będzie deflacja cenowa, a system nie będzie się sypał, to lepiej nie mieć ani złota, ani akcji.

Wydaje mi się jednak, że to jakieś dziwne chwilowe wariactwo, które zaraz przeminie. A Bernankemu “najlepszego!”. Gratulujemy obniżki do jednego procenta.

Tags: , , , ,

Czy obniżą i o ile?

Posted by Mateusz Machaj on październik 29, 2008
Bez kategorii / 9 Comments

Bernanke i reszta siedzą właśnie Poza Światem i debatują o obniżce stóp. Ciekawe, czy obniżą - rynek spekuluje co do obniżki od 25 punktów ponoć aż do 75. To byłoby coś - stopy procentowe poniżej jednego procenta. Raz, że to przypomina bardzo Japonię z lat dziewięćdziesiątych. Dwa, chyba już nikt nie pamięta, że obecny bałagan umożliwiła taka obniżka dokonana przez Greenspana.


At the edge of the world, his journey begins…

PS Najbardziej aktualne dane wskazują na to, że siła inflacji zaczyna przeważać nad deflacją kredytową. Stay tuned. (Jeśli byłbym krótkoterminowym spekulantem, to bym zaryzykował i kupił na chwilę więcej złota).

Tags: , ,

Banki a Elton John

Posted by Mateusz Machaj on październik 28, 2008
Bez kategorii / 6 Comments

Znowu na wesoło o bankach i kryzysie (HAT TIP UkBubble):

And it seems to me banks live their lives throwing caution to the wind…

Sam mam trochę takich pomysłów, żeby przerabiać w ten sposób teksty, ale nie mam sprzętu muzycznego do tego. Jakby ktoś miał, to proszę się zgłaszać.

Kredyt na kredyt

Posted by Juliusz Jabłecki on październik 28, 2008
Bez kategorii / 6 Comments

W jednym z ostatnich wydań prestiżowy tygodnik finansowy The Economist zawyrokował: “DEPRIVE a person of oxygen and he will turn blue, collapse and eventually die. Deprive economies of credit and a similar process kicks in.” Ma stąd wynikać, że źródłem problemów, już nie tylko finansowych, ale także gospodarczych, ujawniających się na świecie jest brak kredytu. Hmm… Poniżej zamieszczam wykres przedstawiający całkowity poziom kredytu udzielonego przez amerykański system bankowy (tzn. aktywa banków komercyjnych minus gotówka w kasach):

Fred Graph

A poniżej całkowity wolumen kredytu udzielonego przedsiębiorstwom:

Fred Graph

Wreszcie wolumen kredytu konsumpcyjnego (wszystkie 3 wykresy zostały wygenerowane przy użyciu bazy danych St. Louis Fed):

Fred Graph

Żaden z wykresów nie pokazuje silnego spadku akcji kredytowej, a od połowy 2007 r. notujemy wręcz pewne jej przyspieszenie. Dlaczego zatem mówi się, że źródłem problemów gospodarczych i spowolnienia gospdoarczego w 2009 będzie brak kredytu? A może powodem zadyszki gospodarki światowej jest zupełnie co innego?

W co gra Buffett?

Posted by Mateusz Machaj on październik 28, 2008
Bez kategorii / 22 Comments

Jak mawia weteran skutecznego inwestowania , a więc Warren Buffett, “powinieneś być ostrożny, gdy inni są chciwi, a chciwy, kiedy inni są ostrożni”. I tak rekomenduje inwestowanie obecnie w akcje, oczywiście amerykańskie (jak przystało na patriotę). Cynik z bloga Dwagrosze uważa na przykład, iż jest to dowód na to, że deflacja kredytowa się kończy i wkrótce nadejdzie fala wielkiej inflacji.

Jedna rzecz jest jednak nie do końca jasna. Buffett stwierdza, że zamierza wejść niedługo na całego w akcje, co oznacza, że jeszcze się w nie nie zaopatrzył. Jak to się ma do jego motta? Dlaczego publicznie podaje taką wiadomość? Rozumiem, że zrobiłby to po kupnie akcji, ale dlaczego głośno mówi dopiero o takim zamiarze? Czyżby chciał, żeby inni w czasach paniki przed nim byli chciwi (i zarobili więcej niż on)? A może testuje po prostu rynek.

Nie jest to do końca jasne. Z drugiej strony, przypomina mi się, ale tego nie jestem absolutnie pewien (będę wdzięczny, gdy ktoś to potwierdzi, lub zaprzeczy), że Warren Buffett chyba już coś podobnego mówił. O ile pamiętam w lutym lub marcu tego roku. Pamiętam, że był na pewno jakiś inwestor, który mówił w okolicach tamtych miesięcy, że teraz opłaca się kupować akcje. Wydaje mi się, że to był właśnie Buffett. Ręki sobie obciąć nie dam. Kiedyś był taki jeden, za którego dałbym sobie rękę uciąć i bym teraz nie miał ręki.

Swoją drogą nasz wybitny inwestor wszedł w General Electric twierdząc, że jest to bezpieczna firma, która na pewno będzie istniała za jakiś czas. Podobną inwestycję wykonał w przypadku Goldman Sachsa (co jeśli się nie uda będzie dużym pechem, bo to firma mocno przyssana do państwa). W temacie jak na razie się to skończyło zobacz tu.

Dodatkowo Buffett na przykład twierdzi, że śmieciowe aktywa powiązane z rynkiem nieruchomości w USA to świetna inwestycja, tylko na razie brakuje systemowi płynności, więc dobrze ze Kongres chce zadłużyć państwo i te śmieci skupować, bo podatnik może w przyszłości na nich zarobić kilkaset procent (2-3 biliony z 700 miliardów). Oto klip:

W co zatem gra Buffett? Czyżby Warren przegrał trochę pieniędzy i teraz próbuje szukać owieczek, które zaczną inwestować w akcje? Czy też może faktycznie Bernanke swoim wtłaczaniem płynności wkrótce uruchomi demona inflacji? Wkrótce się przekonamy. Najbliższe miesiące powinny coś nam pokazać. Ja póki co na horyzoncie widzę deflację kredytu, ale to może się łatwo zmienić.

Tags:

Jedna czy dwie bańki?

Posted by Maciej Bitner on październik 28, 2008
Bez kategorii / 1 Comment

Bardzo ciekawy jest dzisiejszy komentarz redakcyjny w Wall Street Journal Europe:

 

„Początkowa bańka powstała w budownictwie mieszkaniowym i aktywach opartych o kredyty hipoteczne – to ją właśnie Rezerwa Federalna wsparła za pomocą ujemnych realnych stóp procentowych utrzymywanych od 2002 do 2005 roku. To właśnie było tragicznym błędem Alana Greenspana, choć tego były szef Fed nie zauważa. Zeznając przed Kongresem w czwartek, Greenspan obciążył odpowiedzialnością za kryzys obligacje hipoteczne, modele wyceny ryzyka i instytucje finansowe, przyklaskując tym samym bajeczce Waszyngtonu, że rząd nie ma z kryzysem nic wspólnego. Polityka monetarna Fedu uniknęła jakiejkolwiek krytyki. Media i członkowie Kongresu użyją zeznań Greenspana do poddawania w wątpliwość zasad wolnego rynku, które dawny uczeń Ayn Rand przez całe dotychczasowe życie promował” (s.13).

 

To bardzo krzepiące, że najbardziej wpływowy dziennik finansowy świata (obok może Financial Times) zamieszcza komentarz prawie w całości w duchu Instytutu Misesa. W najbliższym czasie zapewne przyjdzie stoczyć wielką polityczną walkę ze zwolennikami zwiększenia rządowej kurateli i każdy, kto myśli w duchu zasadniczo wolnego rynku może okazać się w niej bezcennym sojusznikiem.

 

Dalsza część komentarza jest już z kolei miła już głównie dla mnie. Mowa w niej o tym, jak powstała druga bańka – na rynkach surowcowych i walutach (poza dolarem jenem oraz frankiem). Sprawcą tejże, zdaniem autora komentarza, jest następca Greenspana, niejaki Ben. On to właśnie, jak każdy wielki generał, walczył na sposób poprzedniej wojny. Ponieważ w literaturze ekonomicznej, za czasów gdy Berananke brał czynny udział w jej powstawaniu, panował pogląd, że powodem, dla którego Wielki Kryzys miał tak spektakularne rozmiary, był niedostatek płynności banków, szef Fed zasilił rynek w płynnośc obniżając stopę procentową w 7 miesięcy z 5,25% do 2%. To jednak tylko zwiększyło panikę, a kryzysu nie rozwiązało, gdyż problemem nie jest brak płynności, lecz zła jakość portfela kredytowego banków (podobnie jak przy prawie wszystkich kryzysach bankowych w czasach Wielkiego Kryzysu, jak wskazują nowsze badania, oparte o mniej zagregowane dane). Gdy ten fakt stał się jasny, jak też i to, że czeka nas zacieśnienie kredytu, bańki oparte na oczekiwaniach dalszej gwałtownej deprecjacji dolara pękły.

 

Swoją drogą, złoto zdaje się hamować spadek. Dolar wzmocnił się o dalsze 4 centy, a cena kruszcu pozostaje stabilna powyżej 700$. To dobry znak, rynek jest silny, wierzących w złoto jest ciągle wielu. Nie wykluczone, że w najbliższych dniach przyjdzie odbicie, ale, jeśli scenariusz inflacyjny nie stanie się w międzyczasie bardziej prawdopodobny, nie sądzę, by udało się przebić ostatni szczyt (w Londynie 918$).

Kropla w morzu wódki

Posted by Juliusz Jabłecki on październik 27, 2008
Bez kategorii / 7 Comments

Kolega z jednego z banków podesłał mi takie, sporządzone naprędce wyliczenie:

W USiech podobno nie jest spłacane 2 miliony hipotek. Biorąc pod uwagę, że średnia cena domu to aktualnie ok. 203 tys. $ - tak przynajmniej podają w Wiki - “złe kredyty” hipoteczne to około 406 miliardów $. A przeciez to wszystko jest obudowane na chama różnymi derywatami. Stąd widać, że 700 baniek Paulsona to szklanka w morzu wódki ;-)

A dolar wciąż rośnie…

Jeśli Lehman to trup, to kto jest największym zombie?

Posted by Mateusz Machaj on październik 27, 2008
Bez kategorii / 11 Comments

Pamiętacie Lehmana, który musiał upaść z powodu angażowania się w ryzykowne swapy i zobowiązania, których nie jest w stanie pokryć?
Warto by zajrzeć do raportu o instrumentach pochodnych za pierwszą połowę 2008, publikowanego przez Office of the Comptroller of the Currency (OCC), który na bardzo ogólnym poziomie pokazuje jak wyglądają księgi wielkich banków. A oto obrazek wycięty z takiego raportu:

Jak widać swapy over-the-counter Lehmana, wśród których mogłaby być finansowa broń masowego rażenia, opiewają na 17 miliardów dolarów. W porządku, ale numer jeden na tej liście, czyli JP Morgan ma ich nominalnie… 3400 razy więcej, jakieś 59 bilionów. Następni są Bank of America (bank, z którym ponoć styczność ma co druga rodzina w USA) z 26 bilionami i Citigroup z 21 bilionami (a gdzie jest Goldman Sachs ja się pytam?).

Nie wiemy oczywiście co dokładnie jest zabójczego i śmiertelnego w tych księgach, ale wiemy jak dużo większe są te swapy od tego co miał Lehman. A skoro są odpowiednio większe, to i zakres toksycznego śmiecia może być dużo, dużo większy.

Yippee! You can’t see me, but I can you.

W ramach przerywnika:

A wracając do sedna. Przy Lehmanie, Bear Sternsie, Washington Mutual, czy nawet Wachovii (4 miejsce na liście), nasza główna trójka wygląda jak Zombie gigant przez duże “Z”.

Co więcej, zauważmy pewną drażliwą prawidłowość:

1. Bankrutuje Merrill Lynch, przejmuje go Bank of America.
2. Bankrutuje Bear Sterns, przejmuje go JP Morgan.
3. Bankrutuje Washington Mutual, przejmuje go JP Morgan (ta procedura była wyjątkowo skandaliczna).
4. Upada Wachovia, ma ją przejąć Citigroup, a ostatecznie wygrywa Wells Fargo (6 miejsce na naszej liście).

Te instytucje same mają toksyczne aktywa (i pewnie dużo więcej) i są w kłopocie, a stać ich ponoć na taki wykup. Peter Schiff żartował sobie nawet, że BoA, który jest w głębokich tarapatach kupuje bankruty, bo liczy na to, że zgodnie z doktryną ZDuBU (Zbyt Duży by Upaść) jak sami zbankrutują będą mieli jeszcze większe szanse na to, że państwo ich wspomoże.
Wielkie zombie wyjadają resztki życia z innych zombie. Kosztem akcjonariuszy rzecz jasna. Na przykład WM bankrutuje, a JP Morgan dostaje jego bazę bankowości detalicznej i poprawia sobie w ten sposób w księgi. Nie ma standardowej likwidacji, procedury bankructwa, a akcjonariusze dostają figę z makiem.

Te fakty uświadamiają nam również jeszcze jedną rzecz. Władze USA prędzej doprowadzą do bankructwa wszystkiego innego co żyje w biznesie, prędzej pozwolą na osiągnięcie przez Dow Jonesa 1000 punktów, będą łamać przy tym wszelkie możliwe przepisy, albo i nawet jak będzie trzeba, to prędzej doprowadzą do hiperinflacji, niż pozwolą na to, aby te Zombie upadły.
Hello, czy to już faszyzm? Are we there yet?

Tags: , , , , , , , , , ,

Właściciel Kredyt Banku w tarapatach…

Posted by Karol Lew Pogorzelski on październik 27, 2008
Bez kategorii / 9 Comments

No i proszę, jeszcze przedwczoraj typowałem, że Kredyt Bank może być zagrożony (co wywołało falę oburzenia) a dzisiaj wyborcza donosi, że belgijski KBC, właściciel Kredyt Banku będzie potrzebować pomocy publicznej. Na razie chodzi o 3,5 mld euro. Czy możemy być pewni, że Kredyt Bank jest w pełni bezpieczny?  Skąd ta pewność? W tym czasie wartość złotówki ulega dalszemu osłabieniu.