2 girls 1 cupadipex without prescriptiontwo girls one cuppottery barn2 girls 1 cup video

inflacja

Kto się (nie) spodziewa inflacji?

Posted by Maciej Bitner on kwiecień 06, 2009
Bez kategorii / 8 Comments

Wciąż zastanawiającym się, czy prasa drukarska Fedu wygra z pękającą bańką kredytową (a jest nas pewnie wciąż sporo), polecam dwa wykresy:

Kolory reprezentują odpowiednio: niebieski - M2, czerwony - CPI (oba wzrost rok do roku), zielony - pięcioletnie TIPSy, pomarańczowy - pięcioletnie obligacje amerykańskie.

Zapytają Państwo, cóż to takiego są TIPSy? Pełna nazwa brzmi Treasury Inflation-Protected Securities - są to papiery rządowe, które wypłacają co pół roku kupon uzależniony od inflacji (CPI). Kwotowanie tego instrumentu odpowiada mniej więcej realnej stopie procentowej (z założenia pozbawionej ryzyka). Warto zestawić je z nominalnym oprocentowaniem obligacji na ten sam okres. Im większa różnica między stopą realną, a nominalną, tym większej inflacji spodziewa się rynek.

Co widzimy dla ostatniego półrocza? Różnica oscyluje wokół zera, z czego zdaje się wynikać, że przez najbliższe pięć lat inwestorzy spodziewają się inflacji poniżej jednego procenta.

Inna ciekawa obserwacja z tego samego wykresu. Porównajmy zachowanie się agregatów pieniężnych podczas ostatniej recesji i obecnej. Podaż pieniądza wzrosła w recesyjnym roku 2001 o 10% - tyle samo, co w 2008. Tempo wzrostu cen wtedy znacząco się obniżyło - inflacja przekroczyła 2,5% dopiero w 2003 roku. Zważywszy więc na to, że obecna recesja jest znacznie głębsza, a podaż pieniądza rośnie w podobnym tempie, ceny powinny spaść jeszcze bardziej.

Perspektywa wysokiej inflacji jest więc chyba odleglejsza niż mogłoby się wydawać. W deflację nie wierzą przede wszystkim gracze na rynku złota. Na drugim wykresie widać, jak ostatnio cena złota rozminęła się z oczekiwaną inflacją (otrzymaną jako różnica oprocentowania obligacji nieindeksowanych i indeksowanych CPI). Czyżby na złocie była jednak bańka?

Tags: , ,

If they had a friend like Ben

Posted by Mateusz Machaj on marzec 19, 2009
Bez kategorii / No Comments

W nawiązaniu do wpisu Macieja Bitnera, podajemy źródło i fragment komunikatu Fed:

W celu dalszego wspomagania rynku hipotecznego i nieruchomości, Komitet zdecydował zmienić kompozycję ksiąg Rezerwy Federalnej poprzez zakup dodatkowych 750 miliardów dolarów aktywów hipotecznych (MBS), ustalając limit tych aktywów na 1,25 biliona dolarów w tym roku, oraz zwiększyć zakup długu agencji tego roku ze 100 do 200 miliardów. Dodatkowo, w celu poprawy warunków na prywatnych rynkach kredytowych, Komitet zdecydował o zakupie do 300 miliardów długoterminowych obligacji skarbowych przez następne sześć miesięcy.

Zwracam uwagę: i tu pojawia się magiczne słowo KUPNO

Bloomberg raportuje:

Także sprawa wygląda jasno. Nie ma problemu z deficytem i zwiększaniem zadłużenia, ponieważ Bernanke po prostu zabawi się w inflacyjną monetyzację. Koniec z akcjami kredytowymi, pożyczkami i tego typu lichwiarskimi wynalazkami. Czas zaczać wykupywać bezpośrednio długi prywatne i rządowe.

Obama ma bardzo dobrego przyjaciela, Bena. Takich naprawdę poznaje się w biedzie.

Widzimy zatem ewolucję centralnej bankowości na naszych oczach. Możemy spalić wszystkie podręczniki na ten temat. Pożyczkodawca ostatniej instancji zmienił się, słowami Misha Shedlocka, w pożyczkodawcę jedynej instancji. Ale w tej chwili powoli ewoluuje w stronę kupca ostatniej instancji. Kiedy zmieni się w kupca jedynej instancji będziemy w nowym wspaniałym świecie socjalizmu.

Maryla na pocieszenie:

… choć papierów nam przybyło, to naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami…

Tags: , , , , , ,

Russell Crowe popiera standard złota

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 16, 2008
Bez kategorii / 2 Comments

Tak naprawdę nie Crowe, tylko autentyczna postać, którą odegrał w “Pięknym umyśle”, czyli noblista z ekonomii John Nash.

Noblista wypowiedział się na niedawnej konferencji (październik - czy jakieś media o tym wspominały?) na temat obecnego kryzysu finansowego:

Nash powiedział, że takie finansowe kryzysy będą występować rzadziej, jeśli będzie istniał międzynarodowy standard pieniężny, taki jak standard złota, lub konkurencja między światowymi walutami, aby wstrzymać inflację i zapobiec nadużyciom na rynku nieruchomości. Wyraził także sceptycyzm co do programu rządowego jako propozycji ratunku.

“Mam wrażenie, że rząd nie jest w stanie zrobić niczego poza krótkoterminowym nastawieniem (…) Potrzebujemy naturalnej stabilności”

Nash stwierdził, że różne grupy interesu, które popierają keynesowskie, krótkoterminowe, teorie ekonomii sprzedały społeczeństwu tezę, że inflacja jest akceptowalna, że ‘zły pieniądz jest lepszy niż dobry pieniądz’. Ta teza poprowadziła do niebezpiecznych i złych kredytów mieszkaniowych - kredytów obstawiających, że wartość mieszkań będzie ciągle rosła i przynosiła zyski.

“Trzydziestoletnia pożyczka mieszkaniowa o stałym oprocentowaniu byłaby rozsądna przy standardzie złota”

Międzynarodowy standard pieniężny promowałby pieniądz lepszej jakości i mniejszą inflację.

Piękny umysł, czyż nie?

Okazuje się, że są w głównym nurcie ekonomiści, którzy zdroworozsądkowo podchodzą do obecnych problemów zamiast proponować nacjonalizację rynku finansowego, drukowanie bez końca pieniędzy i wprowadzanie ujemnego oprocentowania nominalnego.

Tags: , , ,

Mainstream wariuje

Posted by Mateusz Machaj on grudzień 08, 2008
Bez kategorii / 1 Comment

W obawie przed nadejściem tsunami deflacji kredytowej w prasie głównego nurtu zaczynają się pojawiać coraz bardziej szalone pomysły na wznowienie inflacji. W Financial Times (przetłumaczone na onecie) czytamy, że po obniżce stóp do zera procent banki centralne powinny nawet wymusić ujemne oprocentowanie:

Jeżeli ktoś chciałby obniżyć stopy procentowe jeszcze bardziej, można by, na przykład, wprowadzić daty ważności banknotów, zapewne w formie elektronicznej, bo dzisiejsze banknoty są bytami czysto wirtualnymi. Odnowienie byłoby opodatkowane – przynajmniej według takiej samej stawki, jak ujemne byłyby stopy procentowe. To zniechęcałoby ludzi do trzymania oszczędności w gotówce.

Przypomina to typowe utopijne propozycje oferowane przez Silvio Gesella, który miał obsesje na punkcie oprocentowania i chciał wprowadzać takie szalone pomysły, aby pieniądz ciągle tracił na wartości. Niektórzy w czasach kryzysu niestety są gotowi wybierać nieodpowiedzialnych ekonomistów pokroju Gesella zamiast poważnie rozważyć propozycję powrotu do standardu złota.

Czy to już oznaka pełnej paniki, czy jeszcze nie? Jeszcze rok temu taki tekst mógłby się ukazać w FT na pierwszego kwietnia. Inflacjoniści znowu są krok przed deflacjonistami. Tego w Japonii nie próbowano.

Tags: , ,

Co się szybciej skończy Fedowi? Literki czy pieniądze? Jednak inflacja?

Posted by Mateusz Machaj on listopad 26, 2008
Bez kategorii / 16 Comments

Wczoraj rozliczaliśmy się po krotce z tego ile Fed, Treasury i FDIC wydają na ratowanie bankrutów.
I akurat jak o tym mówimy, szczególnie o tych TAF, TSLF, PDLF…, pojawia się kolejny skrót TALF, czyli Term Asset-Backed Securities Loan Facility (Niby Tymczasowe Pożyczanie Forsy na Papiery Zabezpieczone Śmieciami). Fed ogłosił właśnie, że uruchamia ten program. Kolejne dwieście miliardów ma iść na wspieranie pożyczek konsumenckich.

Do tego inna informacja na stronie Fed mówi o tym, że Fed będzie kupował bezpośrednio zobowiązania od Fannie Mae i Freddy Mac.

I teraz uwaga, najciekawsze: na stronie czytamy o purchases. Pamiętajmy, że poprzednie operacje mówiły o tymczasowych pożyczkach, których udzielał Fed (a następnie wydłużał te tymczasowe pożyczki, zwiększał zakres odbiorców i zakres dostępnych pieniędzy). Teraz czytamy wprost o kupieniu aktywów.

Jeśli Fed zaczyna kupować aktywa, czas przemyśleć bardzo poważnie możliwość powrotu inflacji do systemu. I to inflacji wysokiej.

Tags: , , ,

Deflacja cen

Posted by Mateusz Machaj on listopad 20, 2008
Bez kategorii / 11 Comments

Ceny nieruchomości spadają, giełda amerykańska mocno dołowała (WIG20 jest dziś na poziomie 1550), a amerykański BLS opublikował, że w ostatnim miesiącu gospodarka Stanów doświadczyła deflacji cen dóbr konsumenckich. W porównaniu do ubiegłego miesiąca ceny spadły o 1% (w skali rocznej inflacja CPI wyraźnie spowolniła).

Co jest cechą charakterystyczną spadających cen i zatrzymanej akcji kredytowej? Zazwyczaj powinny spadać zwroty na obligacje państwowe. W wyniku oczekiwanego spadku cen i wzrostu ryzyka kredytowego, inwestorzy powinni kupować obligacje i podbijać ich ceny (zmniejszając zwroty), ponieważ jest to postrzegane jako najbezpieczniejsza inwestycja (najmniejsze ryzyko), a skoro ceny spadają, to mały wzrost nie zostanie przeżarty przez wzrosty cen.
No i tak też się dzieje. Zwroty na obligacje spadły.

Ale mamy anomalię. Jak podaje Bloomberg przy spadkach CPI zwroty na obligacje wzrosły.

Jak to możliwe? Dlaczego skoro ponoć nadchodzi deflacja cen, to zwroty na obligacje rosną? Są trzy możliwe wyjścia:

1. Inwestorzy nie wiedzą co robią.
2. Inwestorzy oczekują szybkiego powrotu do inflacji i wcale deflacja nie nadchodzi.
3. Inwestorzy nie ufają amerykańskim obligacjom i obawiają się częściowego niespłacenia długu publicznego.

A Citigroup wyrzuci z pracy 50 tysięcy ludzi. Co się stało? Bailout jednak nie przynosi oczekiwanych skutków?

Tags: , , , ,

Czy złoto podwoi swoją cenę w grudniu?

Posted by Mateusz Machaj on listopad 13, 2008
Bez kategorii / 17 Comments

Napięcie między gold bugami rośnie. Z jednej strony mamy standardowych deflacjonistów, którzy twierdzą, że nadchodzący krach kredytu będzie ciągnął ze sobą także złoto i nie należy sie spodziewać specjalnych wzrostów, a może raczej spadki. Z drugiej strony mamy hiperinflacjonistów, a także zwolenników teorii o tym, że rynek COMEX jest rynkiem manipulowanym przez wielkich graczy, którzy “szortują” złoto, jakiego nie posiadają. Muszę przyznać, że osobiście raczej przychylam się do tezy tych pierwszych, nawet jeśli moja dusza kibicuje tym drugim. W każdym bądź razie teza o manipulacji rynkiem złota niedługo będzie mogła zostać zweryfikowana, ponieważ na papierowe kontrakty zaczną się pojawiać naciski na fizyczne dostarczanie złota. A tego ponoć brakuje (zwolennikiem tej tezy zdaje się być Cynik z bloga dwagrosze, aczkolwiek w przeciwieństwie do innych goldbugów nie daje konkretnych czasowych predykcji dla wzrostu cen; przy okazji tym, którzy nie znają, gorąco polecam, świetny blog; a jak już polecam, to polecę też z drugiej strony świetny blog deflacjonisty panika2008).
Zawalenie się papierowego rynku złota miałoby nastąpić w grudniu, gdy zamykają się roczne kontrakty. Tezę taką lansuje na przykład jeden iście wariacki hiperinflacjonista Max Keiser:

Do tego, jeśli chodzi o poważniejszą analizę, dosyć rzeczowe argumenty przedstawia Jim Willie. Tekst inspirujący.

Nie jest tak, że sami spiskowcy i nawiedzeni o tym mówią. Jurg Kiener mówi jak najbardziej poważnie o tym, że wkrótce pojawią się naciski na dostarczanie złota po tych cenach, a wtedy okaże się, że złota nie ma i zdrożeje wyraźnie w ciągu kilku dni (tak jak ropa spadła):

Zacieram ręce i z chęcią zobaczę wreszcie rozwiązanie tego sporu, czy faktycznie manipulacja występuje, czy nie. Sam głosu nie zabieram.

Choć na ostudzenie nastrojów spiskowców polecam tę stronkę. Jak widać są dealerzy, którzy dostarczają fizyczne złoto w oparciu o ceny spot z rynku papierowego. A do Brukseli nie tak daleko. Także nawet jeśli manipulacja występuje, to jest niezły dealer, który na tej manipulacji potrafi skorzystać i dostawać fizyczne złoto w takiej zmanipulowanej cenie.

Tags: , , , , ,

Bernanke gra w hokeja. Dwoma kijami.

Posted by Mateusz Machaj on listopad 07, 2008
Bez kategorii / 6 Comments

Dzięki Frankowi Shostakowi możemy zaprezentować dwa hokejowe rysunki. Pierwszy przedstawia jak zmieniły się księgi Fedu:

Tak właśnie Fed w ramach nowego wspaniałego świata zmienił się fundusz hedgingowy i wielkiego ubezpieczyciela sektora prywatnego, przyjmując na siebie aktywa, których normalnie nie powinien posiadać. Jak widać z rysunku, obecny kryzys to nie jest recesja taka jak na przełomie XX i XXI wieku, tylko poważne zachwianie całym system, który pęka w szwach.

Drugi rysunek to rezerwy banków komercyjnych w USA:

Widzimy, że Fed aktywnie i ostro stara się zwiększać płynność w systemie (w ciągu kilku tygodni baza monetarna przyrastała o kilkadziesiąt procent), a banki komercyjne po prostu te rezerwy trzymają i boją się je pożyczać na rynku. Jedno pytanie brzmi: kiedy ta bariera pęknie i pieniądze wpłyną na rynek? Drugi pytanie brzmi: czemu banki nie zamieniają rezerw na jakieś płynne, ale wyżej oprocentowane aktywa np. obligacje rządu, które są ponoć pewną inwestycją? Chyba boją się runów na banki, albo nie ufają obligacjom amerykańskim, albo sam nie wiem co robią. Może oni też nie wiedzą.

Tags: , , , , ,

Jeszcze o poniższym wykresie - czy USA spłacą dług?

Posted by Mateusz Machaj on październik 30, 2008
Bez kategorii / 10 Comments

Mały dodatek do tego co napisałem. Wzrosty TIPS powyżej poziomu UST wskazują na to, że inwestorzy na rynku oczekują deflacji cenowej (spadku CPI). Patrząc na obecne liczby oczekują spadku CPI o jakieś pół procenta.

Ale riposta może być następująca: jeśli CPI ma spadać, to z kolei zwroty na UST (pomarańczowe) powinny zbliżyć się wyraźnie do zera. W końcu, jeśli ma spadać CPI, to musi spadać akcja kredytowa, musi się kurczyć opłacalność zobowiązań i rosnąć niepewność. To oznacza, że UST powinny być postrzegane jako bezpieczne aktywa i inwestorzy powinni panikować i je zacząć kupować i obniżyć zwroty na nie blisko zera. Także taki wzrost TIPS miałby sens, gdyby nominalne zwroty na UST poszły wyraźnie w dół. Tak się nie stało.

Widzimy pewną anomalię. Rynek przewiduje deflację cen, ale jednocześnie żąda wysokich zwrotów za obligacje amerykańskie. Zazwyczaj bywało jedno albo drugie. No właśnie, zazwyczaj. Rząd amerykański zazwyczaj spłaca swoje zobowiązania. I tu może tkwić odpowiedź na rozwiązanie zagadki. Rynek przewiduje deflację cen i dlatego TIPS rosną wyraźnie, a UST nie spadają tak bardzo, ponieważ rynek liczy się z faktem, że rząd amerykański może nie zdecydować się na spłatę swoich zobowiązań i dlatego obligacje amerykańskie nie są już przez rynek postrzegane już jako super bezpieczne.

Co to oznacza? Zakładając, że oczekiwania przedsiębiorców się sprawdzą, mamy następującą kolejność rzeczy: deflacja kredytu, mała deflacja cenowa, kiepskie zarobki na giełdach, no i argentynizacja długu amerykańskiego, czyli rezygnacja ze spłaty części zobowiązań (scenariusz realny moim zdaniem). A jeśli tak, to będzie to specyficzna deflacja - bo deflacja ze wzrostem cen złota, które zastąpi prawdopodobnie na rynku obligacje amerykańskie jako bezpieczne aktywo.

Tags: , , , ,

Rynek obligacji wariuje i widzi w powietrzu deflację cenową!

Posted by Mateusz Machaj on październik 29, 2008
Bez kategorii / 6 Comments

Już nawet nie kredytową, tylko deflację cenową to znaczy spadki CPI!

Tyler Cowen, Greg Mankiw i Robert Murphy rwą sobie włosy z głowy, zastanawiając się co jest grane na rynku obligacji. A oto i stopy zwrotu:

Wyjaśniam o co chodzi. Na czerwono pięcioletnie obligacje amerykańskie - stopy zwrotu spadają. Ludzie rzucają się na nie jako na bezpieczne aktywa oczekując przy tym małej inflacji. Przez to podbijają ich ceny i spada na nie stopa zwrotu.

Na niebiesko obligacje amerykańskie TIPS (Treasury Inflation-Protected Securities), które są dodatkowo indeksowane o wskaźnik CPI. Czyli jeśli na przykład zwrot na obligacje wyniósł 2%, a inflacja notowana przez rządową BLS wyniosła 3%, to Treasury mi ma zapłacić 5% zwrotu.

Jak widać od momentu pojawienia się TIPS między zwrotem na TIPS a standardowym na UST widzimy lukę. Ta luka to mniej więcej oczekiwana przez rynek wysokość oficjalnego wskaźnika CPI. Do 2008 roku wszystko wyglądało normalnie. Teraz w przeciągu ostatniego czasu rynek zwariował.

Zwroty na TIPS są nominalnie wyższe od zwrotów na UST. Zwrot na UST wynosi 2,71, a zwrot na TIPS 3,15. Co to oznacza? Że jeśli na przykład wzrost CPI wyniesie 0%, to i tak zarabiam więcej na posiadaniu obligacji TIPS (które mnie zabezpieczają na wypadek oficjalnej inflacji). Jeśli rynek oczekuje dodatniego wzrostu CPI, wtedy odzwierciedlone to zostaje w dyskoncie, które do tej pory normalnie przez ostatnie lata istniało.

Teraz to dyskonto zrobiło się ujemne. Co to oznacza? Ano oznacza, że rynek nie widzi wzrostów CPI. Przeciwnie, zdaje się widzieć spadki CPI, czyli deflację cenową. Prawo jednej ceny mówi wyraźnie, że różnica między TIPS a UST musi wynosi oczekiwany poziom wzrostów CPI. A jeśli jest to dyskonto ujemne, to wygląda na to, że rynek widzi w przyszłości deflację cen (pomijam kwestię czy ma rację).

Murphy próbował to tłumaczyć twierdząc, że rynek nie wierzy oficjalnym wskaźnikom inflacji, które będą publikowane przez rządową BLS i dlatego inwestorzy żądają większego nominalnego zwrotu na TIPS. Wszystko w porządku, ale zwrot na TIPS nominalnie nie może wzrosnąć aż ponad wzrost na UST, bo to by oznaczało, że rynek oczekuje ujemnej publikacji przez BLS. Zresztą Murphy już zmienił zdanie.

Rynek obligacji zwariował, a inwestorzy przewidują deflację cenową. Jeśli będzie deflacja cenowa, a system nie będzie się sypał, to lepiej nie mieć ani złota, ani akcji.

Wydaje mi się jednak, że to jakieś dziwne chwilowe wariactwo, które zaraz przeminie. A Bernankemu “najlepszego!”. Gratulujemy obniżki do jednego procenta.

Tags: , , , ,

Czy obniżą i o ile?

Posted by Mateusz Machaj on październik 29, 2008
Bez kategorii / 9 Comments

Bernanke i reszta siedzą właśnie Poza Światem i debatują o obniżce stóp. Ciekawe, czy obniżą - rynek spekuluje co do obniżki od 25 punktów ponoć aż do 75. To byłoby coś - stopy procentowe poniżej jednego procenta. Raz, że to przypomina bardzo Japonię z lat dziewięćdziesiątych. Dwa, chyba już nikt nie pamięta, że obecny bałagan umożliwiła taka obniżka dokonana przez Greenspana.


At the edge of the world, his journey begins…

PS Najbardziej aktualne dane wskazują na to, że siła inflacji zaczyna przeważać nad deflacją kredytową. Stay tuned. (Jeśli byłbym krótkoterminowym spekulantem, to bym zaryzykował i kupił na chwilę więcej złota).

Tags: , ,

Nie wierzcie wykresom

Posted by Mateusz Machaj on październik 25, 2008
Bez kategorii / 12 Comments

W swoim poprzednim wpisie mówiłem o spadających oczekiwaniach inflacyjnych i dlatego możliwych spadkach złota. A Robert Murphy mnie poprawia i pokazuje jak taka metoda liczenia oczekiwań inflacyjnych ma się do rzeczywistej inflacji. Raczej kiepsko:

Zobacz też więcej na blogu Murphiego.
Tak, czy inaczej esencja tezy (nawet przy pokazaniu złego wskaźnika) pozostaje istotna. Jeśli inflacja będzie spadać, kredyt się kurczyć, a system nie będzie się sypał, wiara we wzrosty złota jest ryzykowna.

Tags: , ,

Dlaczego złoto spadło?

Posted by Mateusz Machaj on październik 25, 2008
Bez kategorii / 8 Comments

Tym, którzy zadają sobie to pytanie wklejam wykres z Capital Spectator (znaczy w zasadzie z danych Fedu):

Ciach! Niska oczekiwana inflacja wraz z utrzymaniem systemu w ryzach i brakiem bankructwa USA muszą oznaczać spadek także realnych aktywów, w tym złota. Chwilowy wskaźnik temperatury znowu wskazuje na scenariusz “deflacyjny” (mimo agresywnego pompowania przez Bernankego). W takim wypadku (przy utrzymaniu pozycji dolara i US Treasuries) złoto też powinno spadać. I wcale nie można tego w pełni wykluczyć.
Każda inwestycja, nawet gold buga, musi brać pod uwagę wszystkie scenariusze. Także to, że wcale nie ma absolutnej pewności co do wzrostu ceny kruszcu.
W dodatku złoto może spaść. Czy poniżej kosztów produkcji? Być może… wtedy po prostu koszty też będą musiały spaść. Dla Austriaka, znającego teorię imputacji, nie powinno to być zbyt zaskakujące.

Tags: , ,

Kreatywna księgowość w Fed

Posted by Mateusz Machaj on październik 13, 2008
Bez kategorii / 34 Comments

Wiele osób wysyła sygnały, że Fed “drukuje” pieniądze. Praktycznie co parę dni słyszymy z kolei informacje, że Fed jakoś wspomógł upadający system i wtłoczył w niego ileś tam miliardów dolarów. Tymczasem owe wtłoczenia, o których czytamy, nie polegają tak naprawdę na druku. Fed nie drukuje, a przynajmniej jeszcze nie bezpośrednio. Fed posiada w swoich księgach amerykańskie obligacje, czyli US Treasuries. W zeszłym roku przed samym kryzysem sierpnia posiadał ich o wartości prawie 800 miliardów dolarów. Od momentu sierpnia Fed zaczął uruchamiać operacje, mające na celu wsparcie rynku kredytowego. Rozpoczął akcje nazywane TAF, TSLF, PDLF (teraz ostatnio dołączono do tego CPFF), które polegają na zabraniu śmieciowych papierów z ksiąg banków komercyjnych i innych instytucji (tj. aktywów związanych z upadającym rynkiem nieruchomości). Fed te śmieci wymienia na obligacje, które posiada. Bank komercyjny, czy inna instytucja, dostaje obligacje państwa, a Fed zostaje w zamian za to ze śmieciową inwestycją.
W wyniku tych operacji Fed rozdał już w tej chwili obligacji o wartości 300 miliardów dolarów. A zatem nie dokonał tak naprawdę druku, lecz pozbył się posiadanych przez siebie obligacji amerykańskiego rządu (na które wydrukował pieniądze już jakiś czas wcześniej, żeby je wpuścić w swoją księgowość). Teraz - Bernanke zapowiedział, że zamierza rozszerzyć zakres tych operacji do 900 miliardów dolarów. Od razu pojawia się pytanie - skąd weźmie na to obligacje, skoro pozbywa sie ich z taką szybkością? Obligacje Fed musiałby dostać od Treasury, a Treasury musiałby je wyemitować. Z tymże wiązałoby się to z dwoma kosztami. Emisja dodatkowych obligacji oznacza dla rządu amerykańskiego kolejne zwiększenie już i tak dużego deficytu i długu publicznego. Po drugie skupowanie przez Fed wprost papierów Treasury oznacza automatyczny inflacyjny efekt (przez kreację pieniądza). Tak więc Bernanke i Paulson wymyślili, że jakoś sobie z tym poradzą. Widać to w kolejnym raporcie Fed H.4.1, gdzie pojawia się nowa pozycja “supplementary financing account” czyli jak gdyby konto dodatkowe dla rządu amerykańskiego. Z kolei po stronie aktywów Fed nagle przyrasta pozycja “Other loans”, za którą nie wiadomo co się kryje. Obydwa rysunki z ksiąg Fedu będą pomocne:

Pasywa z nowym kontem rządu amerykańskiego:

Aktywa z nowymi pożyczkami, które skupił Fed:

Logika wskazuje na rzecz następującą: Bernanke boi się inflacji, a Paulson boi się zwiększania oficjalnie deficytu budżetowego. Ale Bernanke potrzebuje dodatkowych obligacji, żeby dawać je w prezencie bankom w zamian za nieruchomościowe śmieci. Tak więc Paulson mimo wszystko stworzył obligacje, ale te obligacje trafiają w sekcje “other loans” w księgach Fedu, a nie jako otwarcie posiadane przez Fed obligacje (nie “securities held outright” - a dokładnie ta oficjalna pozycja właśnie zmalała przez niewiele ponad rok o jakieś 300 miliardów). Z kolei Bernanke, który wydrukował na ich przejęcie pieniądze, księguje je nie na regularnym koncie rządu amerykańskiego, ale na “suplementarnym”, żeby sobie po prostu tam leżały póki co, a nie trafiały w oficjalny budżet państwa.
Pytanie, dlaczego? Ponieważ Paulsonowi nie zależy na tym, aby zwiększać deficyt zgodnie z księgami, czy żeby zwiększać wydatki budżetu i wydać te pieniądze, a Bernankemu nie zależy na tym, żeby oficjalnie zwiększać posiadany dług amerykański. Nie chcą również tych pieniędzy wydawać, żeby nie nakręcać impulsu inflacji cenowej. Zamiast tego zamrażają te pieniądze na tym “supplementary financing account” (a Bernanke dostaje kolejne obligacje, które potem daje bankom komercyjnym, żeby je czyścić ze śmieciowych papierów).
Dodam, że przed 25 września ta pozycja w ogóle nie istniała w raporcie. W tej chwili wynosi 450 miliardów dolarów. Z kolei “other loans” wynosiły 121 miliardow. Dzisiaj wynoszą 430 miliardów dolarów. Skoro Bernanke ma nagle wyraźnie więcej “loans” na swoim koncie, a Paulson ma nagle specjalne zamrożone konto na dodatkowe 450 miliardów, to z pewnością coś się tu święci. Dodam jeszcze, że od 18 września pozycja “inne aktywa” w Fed wzrosła ze 100 miliardów do 370 miliardów dolarów. Przydałby się solidny audyt i porządne prześwietlenie tego co robi Gang Paulsona i Bernankego (kudos dla Williama Barnetta II za hat tip).
Najwyraźniej księgowym Pinokio znudziło się już zaglądanie do Enronu, czy Citibanku. Teraz przyszedł czas na amerykański bank centralny.

Między innymi takie numery przekonują mnie, że być może czeka nas deflacja kredytu z wcale nie rosnącymi, lecz spadającymi obligacjami. Wtedy chyba jedyną bezpieczną przystanią (poza gotówką) byłoby złoto.

Tags: , , , , , , , , , , , ,