Wygląda na to, że mamy przerwę w spadkach. Na rynkach międzybankowych nastąpiło pewne uspokojenie, a rynki akcji, walut i towarów podążyły w kierunku typowym dla czasów przedkryzysowych – dolar w dół, surowce i akcje do góry. Najmocniej tam, gdzie były największe starty np. giełda w Budapeszcie wzrosła wczoraj o ponad 14%. Jak długo to potrwa, nim wrócimy do spadków, które, w obliczu nadciągającej recesji i spadających wciąż cen domów, są przecież niemal pewne?
Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Marc Faber w poniższym krótkim wywiadzie. Jego zdaniem akcje będą rosnąć jeszcze przez jakieś trzy miesiące, 20% od ostatnich dołków, a potem nastąpi kolejna fala przeceny. Choć ten człowiek jest nadmiernym pesymistą (trudno się zgodzić, że Stanom grozi wariant Zimbabwe; przy okazji, czy któryś z czytelników wie jaki jest światowy rekord inflacji w skali roku?) i trochę samoukiem, miło słuchać, jak pastwi się nad Benem, którego nie zatrudniłby, jak mówi, nawet jako swojego ogrodnika. Polecam:
Faber Says Fed, Treasury Have Made Markets More Volatile










31/10/2008
Światowy roczny rekord właśnie pobija Zimbabwe, według CATO: 10,200,000,000,000,000%
Ewentualnie można jeszcze brać pod uwagę nieskończoność (Kampucza czy bolszewicy przed NEPem).