Szkoła austriacka kontra ekonomia szkoły propodażowej

Posted by Mateusz Machaj on Październik 02, 2008
Bez kategorii

Czasem mnie ludzie pytają, czym się różni „ekonomia austriacka” od tak zwanej „ekonomii podażowej”. Przecież ponoć obydwie szkoły mówią o pozytywnej roli mechanizmu rynkowego.
Tymczasem główna różnica polega przede wszystkim na podejściu do polityki monetarnej. Dla Austriaków najważniejsze dla stabilności gospodarczej jest całkowite odcięcie instytucji państwowych od wszelkiej produkcji pieniądza i bankowości. Zwolennicy szkoły podażowej z kolei uważają, że państwo ma do spełnienia ważną rolę w polityce pieniężnej.
Tak czy inaczej warto zobaczyć krótką wymianę między finansistą, inspirowanym szkołą austriacką, czyli Peterem Schiffem, i propodażową legendą Arturem Lafferem. Wymianę z 2006 roku, na rok przed początkiem kryzysu (w sierpniu 2007 zaczęły się walić kredyty subprime). Schiff przewidywał, że prowadzoną przez bank centralny polityka musi prowadzić do poważnych problemów. Laffer z kolei uważał, że nic specjalnego gospodarce nie grozi. Dodajmy, że Laffer jest swego rodzaju symbolem, ponieważ jest byłym doradcą Ronalda Reagana. Prezydenta, od którego zaczęła się rewolucja, jaka ostatecznie poprowadziła do tego, że Stany stoją na skraju bankructwa (rewolucja zmieniająca USA z wierzyciela w światowego dłużnika). Pewność Laffera jest zaskakująca. Szczególnie teza, że polityka pieniężna jest spektakularna. Warto zobaczyć, choć Schiff nie ma do końca racji:

Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Digg

Tags: , , , ,

6 komentarzy to Szkoła austriacka kontra ekonomia szkoły propodażowej

  • piękne, ciekawe czy jest miedzy nimi wymiana zdań już po pęknięciu bańki, i jaką minę na laffer?

  • Sugeruje, że problemem jest nie dług per se, ale to, że dług posiadany przez zagraniczne instytucje (choć to zwiększa zakres problemu). Poza tym zmniejszenie wydatków konsumpcyjnych wcale nie musi być problemem.
    Zresztą Schiff pomylił się w jednej ważnej rzeczy – myślał, że USA są tylko w tarapatach i był „bykiem” jeśli chodzi o światową gospodarkę.

  • oczywiście
    ja od dawna bylem i jestem fanem Schiffa, mimo ze nie do końca sie z nim zgadzam

  • Shiff jednak w swojej książce „crash proof” wyłożył dość jasno że wygra ta gospodarka która ma bazę produkcyjną. o ile zauważyłem to shiff nie jest bykiem co do Europy ale co do Chindii. I tu może mieć racje. owszem w chiny uderzy kryzys i potrzeba przemodelowanie swojego eksportu na np konsumpcje wewnętrzną, ale w długim terminie to fabryki znajdują się tam a nie w USA.

    Zresztą tylko podziwiać takie gadanie w 2006 roku:)
    a laffer dzięki swojemu wykroesowi to legenda. szkoda że sam rysuje swój pomnik 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*